Strona 2 z 7
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 64

Teratozoospermia

  1. #11
    Cytat Zamieszczone przez Helenka Zobacz posta
    Sasanko, głowa do góry musi być dobrze, innej opcji do siebie staram się nie dopuszczać. Mogę się tylko domyślać jak bolesna musi być strata dziecka.. piszę mogę bo nawet nie mam zamiaru udawać, że wiem jak się czujesz bo nie wiem. Jednak myślę, że wszystko prędzej czy później skończy się pozytywnym rozwiązaniem
    Helenko poroniłam w 9tc - wcześniej wszystko było jak w bajce... widziałam dzidziusia, serduszko, rączki, nóżki - wszystko wyglądało tak jak trzeba. Ale podczas kolejnej kontrolnej wizyty na monitorze nie pojawiło się już bijące serduszko. Chodziłam tydzień z moim aniołkiem pod sercem, aż w końcu trafiłam do szpitala i zrobiono mi zabieg. To głupie, ale dopóki maleństwo było we mnie wierzyłam mocno, że stanie się cud... Ale jedynym cudem było to, że byłam w ciąży. Wiesz myślałam, że jeśli zaszłam w ciążę nic nie będzie w stanie zabrać mi tego szczęścia - pomyliłam się... To był najbardziej niewyobrażalny ból jaki przeżyłam - ból fizyczny nie może się równać z bólem psychicznym! Jak wywoływano mi poronienie to wiedziałam, że wiele będę mogła znieść, natomiast psychicznie nie byłam na to wszystko ani przygotowana ani odporna. Dzisiaj minęło dokładnie 3 miesiące, a ja to nadal przeżywam tak mocno jak kiedyś, choć jestem w stanie sobie już wszystko jakoś poukładać... Ból jest tym większy im bardziej wpajam w siebie głupotę, że to się może powtórzyć, właśnie przez teratozoospermię! Czasami wolałabym już ja być chora, niż mąż na to paskudztwo...

    Cytat Zamieszczone przez Helenka Zobacz posta
    Ja cały czas jadę na BROMERGONIE, dziwne bo jestem dzisiaj w 29 dc a ostatni cykl trwał mikre 24 dni. Co prawda odchylenie w długości cykli waha się u mnie +/- 4 dni, zatem nie wpadam jeszcze w panikę.
    Ja bym nie wytrzymała i zrobiła teścik... A nóż...

    Cytat Zamieszczone przez Helenka Zobacz posta
    Jeżeli chodzi o monitoring cyklu to jak najbardziej nastawiam się na to badanie. W październiku mam umówioną wizytę w Poradni leczenia niepłodności (państwowo), więc myślę, że pierwszym krokiem w diagnostyce będzie skierowanie na to badanie. Zastanawiam się tylko na jednym -czy nie powiedzieć lekarzowi, że staramy się z mężem o dziecko już ponad 2 lata.. może wtedy wdrożą jakieś przyśpieszone procedury i te upragnione II kreski pojawią się jeszcze w tym roku
    Oczywiście powinnaś powiedzieć! Hiperprolaktynemia nie jest jakąś straszna przypadłością skreślającą szanse na macierzyństwo - tym się nie przejmuj, wiem to po sobie, ale wyniki męża lepiej poprawić - jakoś nie ufam tej naprawdę MAŁEJ, lekarskiej wiedzy na temat tej choroby... Niewyobrażalne jest dla mnie to, że co lekarz to różna opinia!
    Poza tym nie spotkałam się jeszcze z fachowym artykułem, a nawet leczeniem tej przypadłości :|

    Narazie główę trzymajmy w górze! Fajnie, cieszę się bardzo, że możemy się wspólnie pocieszać, mnie to bardzo pomaga!

  2. BabyApp
  3. #12
    Senior Member Awatar Helenka
    Dołączył
    Jun 2011
    Mieszka w
    Warszawa
    O mnie
    Mam dwie córy ur. 21.10.2012 i 6.02.2014
    Posty
    115
    Cytat Zamieszczone przez sasanka Zobacz posta
    Helenko poroniłam w 9tc - wcześniej wszystko było jak w bajce... widziałam dzidziusia, serduszko, rączki, nóżki - wszystko wyglądało tak jak trzeba. Ale podczas kolejnej kontrolnej wizyty na monitorze nie pojawiło się już bijące serduszko. Chodziłam tydzień z moim aniołkiem pod sercem, aż w końcu trafiłam do szpitala i zrobiono mi zabieg. To głupie, ale dopóki maleństwo było we mnie wierzyłam mocno, że stanie się cud... Ale jedynym cudem było to, że byłam w ciąży. Wiesz myślałam, że jeśli zaszłam w ciążę nic nie będzie w stanie zabrać mi tego szczęścia - pomyliłam się... To był najbardziej niewyobrażalny ból jaki przeżyłam - ból fizyczny nie może się równać z bólem psychicznym! Jak wywoływano mi poronienie to wiedziałam, że wiele będę mogła znieść, natomiast psychicznie nie byłam na to wszystko ani przygotowana ani odporna. Dzisiaj minęło dokładnie 3 miesiące, a ja to nadal przeżywam tak mocno jak kiedyś, choć jestem w stanie sobie już wszystko jakoś poukładać... Ból jest tym większy im bardziej wpajam w siebie głupotę, że to się może powtórzyć, właśnie przez teratozoospermię!
    Sasanko, mogę tylko powiedzieć jak bardzo mi przykro gdy czytam to co przeszłaś.. myślę, że dla każdej kobiety strata ta byłaby niewyobrażalna a ból psychiczny nie do opisania. Najważniejsze, żeby w tych trudnych chwilach być razem... wspierać się nie nie obwiniać. Ja niestety jak tylko zobaczyłam diagnozę TERATOOSPERMIA byłam wściekła na mojego męża.. i myśli plątały się po głowie " dlaczego akurat my" "to pewnie jego wina" " a jakbym była z kim innym to pewnie już dawno miałabym tak bardzo upragnione dziecko"... ciężko z tym wszystkim ale to moim zdaniem najważniejsza próba.. próba zrozumienia i poczucia, że w tej połówce masz wsparcie.

    Czasami wolałabym już ja być chora, niż mąż na to paskudztwo...
    Też na początku tak myślałam.. w sumie do tej pory nie mogę się jakoś z tym pogodzić. Zdrowy, szczupły facet w sile wieku... dlaczego do cholery....??? Nie pozostaje nic innego jak pogodzić się z tą diagnozą i wierzyć, że jednak wszystko będzie ok.

    Ja bym nie wytrzymała i zrobiła teścik... A nóż...
    Heh... też o tym myślałam ale nie chcę się niepotrzebnie nakręcać.. poczekam jeszcze parę dni i zobaczę jak sytuacja będzie się klarować

    Oczywiście powinnaś powiedzieć! Hiperprolaktynemia nie jest jakąś straszna przypadłością skreślającą szanse na macierzyństwo - tym się nie przejmuj, wiem to po sobie, ale wyniki męża lepiej poprawić - jakoś nie ufam tej naprawdę MAŁEJ, lekarskiej wiedzy na temat tej choroby... Niewyobrażalne jest dla mnie to, że co lekarz to różna opinia!
    Poza tym nie spotkałam się jeszcze z fachowym artykułem, a nawet leczeniem tej przypadłości
    Też tak uważam.. kobiety z podwyższoną prolaktyną nie są skreślone na bycie matką.. Ponadto powiem Ci Sasanko, że jeszcze rok temu prolaktyna była w normie - myślę, że po roku nieudanych starań nerwy wzięły górę i zaczęły się problemy... nie jestem po prostu w stanie nie myśleć, czasem mnie to wykańcza. Tym bardziej jak widzę, moją bratową, która cieszy się macierzyństwem a ja muszę udawać, że jeszcze o dziecku nie myślimy, bo kolejne studia... po praca... czasem ta bezsilność mnie wykańcza.

    Narazie główę trzymajmy w górze! Fajnie, cieszę się bardzo, że możemy się wspólnie pocieszać, mnie to bardzo pomaga!
    No jasne dobrze sobie czasem z kimś porozmawiać.. sieć sprawia, że człowiek jednak bardziej się może otworzyć

  4. #13
    Helenko ja również próbowałam o to wszystko obwiniać mojego męża... jakie to byłoby proste, gdyby faktycznie okazało się prawdą, to co mu próbowałam zarzucić, a to za ciasne majtki, a to złe odżywianie, a to picie pepsi itp. Tyle tylko, że znam facetów, którzy piją, palą, nadużywają używek i są tatusiami... Helenko to nie wina naszych mężów, to wina natury/genetyki, może poniekąd złego odżywiania, ale kto przypuszczałby, że zdrowemu, normalnie jedzącemu facetowi brakuje akurat cynku? Wy staracie się dłużej od nas, choć ja choruje na hiper od nastolatki (ale leki brałam od grudnia) - to jest choroba "nerwusów" Im więcej się denerwujesz, tym bardziej prolaktyna zaczyna wariować!
    Tak, masz rację, że wspieranie się jest bardzo ważne! Poronienie była dla nas punktem kulminacyjnym walki... na początku bardzo się do siebie zbliżyliśmy, teraz nas to wszystko zaczyna pomalutku chyba przytłaczać, ja się boje powtórki, a mąż przeżywa to, że choruje. Ja czasami potrzebuje się wygadać, on nie jest w stanie o tym wszystkim rozmawiać... Jak ja bym chciała, żeby to wszystko się jakoś poukładało! Uwierz mi! Najbardziej boję się, żeby to co przechodzimy nie oddaliło nas od siebie, bo bardzo, bardzo mi na nas zależy!

    Helenko ja również udaję, że nie myślimy o dziecku, o tym, że byłam w ciąż wie niewiele osób. Najgorsze pytania w stylu "kiedy dzidziuś" po prostu zaczynamy olewać, bo nie mamy już siły się wykręcać. Głupi uśmiech i nikt już więcej nie drąży... na szczęście! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zaczynam wszędzie widzieć kobiety z dziećmi, zastanawiam się jak są szczęśliwe i czy ja kiedyś również będę! Nakręcam się jak zegarek i ciągle nachodzą mnie czarne myśli! Już mam dosyć, ale staram się trzymać i wspierać męża - choć to trudne! Musimy dać radę i wierzyć w to że zostaniemy rodzicami Helenko, wiara czyni cuda!

    A propos testu - ja się dowiedziałam o ciąży przez przypadek, zrobiłam test owulacyjny, bo chciałam sprawdzić na ile jest wiarygodny podczas owulacji - haha - na pewno jest wiarygodny podczas ciąży

  5. #14
    Senior Member Awatar Helenka
    Dołączył
    Jun 2011
    Mieszka w
    Warszawa
    O mnie
    Mam dwie córy ur. 21.10.2012 i 6.02.2014
    Posty
    115
    Tak czytam Twoje posty i utwierdzam się w przekonaniu jak dobrze mnie rozumiesz nawet z moją przyjaciółką nie mogę sobie tak porozmawiać bo o niektórych sprawach po prostu ciężko jest tak mówić wprost. Moi rodzice natomiast ciągle się dopytują "kiedy wreszcie doczekamy się wnuka?", "może już czas najwyższy się nad dzieckiem zastanowić?" - jak to mnie irytuje.. mam ochotę wydrzeć się i powiedzieć, że to wcale takie proste a nawet ostatnio już się wydarłam, że "może nigdy nie będzie im dane być dziadkami" ale to jak grochem w ścianę.. jak nie powiesz wprost to się nie domyślą - no co za ludzie!
    Sasanko, ja już zaczęłam zastanawiać się nad inseminacją. Po ostatniej wizycie w klinice NOVUM dr Karol Wolski skwitował krótko - "jeżeli po 3 miesiącach nie będzie ciąży to proszę rozważyć inseminację. Nadszedł już również czas powtórki badania nasienia męża, więc zobaczymy jak to teraz wygląda. Zastanawiamy się jeszcze nad zakupem preparatu o nazwie PROXEED PLUS- kuracja tym specyfikiem oscyluje w granicach 1000 zł za 3 miesiące. Nie brałaś tego pod uwagę? Oczywiście kurację tą zasugerował mężowi dr Wolski.
    Nawiązując do BROMERGONU - z Twojego doświadczenia. Czy lek ten może powodować, że cykle się wydłużają? Ja już mam mętlik w głowie a na samą myśl o rudej @ łzy napływają mi do oczu.

  6. #15
    Helenko nie ma bardziej rozumiejącej osoby od tej, która przeżywa to samo! :) Mnie najbardziej dołowały teksty w stylu "będzie dobrze, nie myślcie o tym, nie przejmujcie się" itp. od osób, które błogo cieszą się macierzyństwem. Zdałam sobie wtedy sprawę, że jestem z tym sama, nikt mi ani nie doradzi (a ja tego potrzebowałam najbardziej!), ani nie powie nic pocieszającego :| My za to wręcz odwrotnie w rodzicach mamy oparcie, wiedzą o wszystkim, ale nie naciskają nas, czekają z poradą do momentu, aż sami o nią poprosimy!
    Helenko jeśli chodzi o inseminację, to zapytaj lekarza, w jaki sposób przygotowują nasienie (jak wybierają to lepsze), zapytaj czemu ten sposób ułatwi Ci zajście w ciążę i czym to się będzie różniło dla nasienia gdy pomogą Wam inseminacją. Myślę, że warto spróbować tej metody, jeśli przez taki czas nie zaszłaś w ciążę - natomiast in vitro uważam za metodę "z deszczu, pod rynnę" dlatego nawet o niej myślę. Ja dopiero po badaniach męża będę zastanawiała się co dalej...

    Jeśli chodzi o PROXEED PLUS - nie słyszałam o tym leku, muszę się wczytać - zastanawiam się czy on jest "bliźniekiem" prenetalu pro baby? Jak myślisz?

    Helenko mnie bromergon wręcz przeciwnie wyrównał cykle, także... :D

  7. #16
    Senior Member Awatar Helenka
    Dołączył
    Jun 2011
    Mieszka w
    Warszawa
    O mnie
    Mam dwie córy ur. 21.10.2012 i 6.02.2014
    Posty
    115
    Jeżeli chodzi o inseminację to będę się dopytywała aczkolwiek wolałabym i jeszcze mam nadzieję, że jednak uda się naturalnie To jest tak piękny akt pomiędzy dwojgiem kochających się ludzi, że pomoc przy poczęciu poprzez selekcję i wprowadzenie przez jakiś wziernik nasienia albo poprzez jeszcze bardziej bardziej inwazyjną metodę in vitro postrzegana jest przeze mnie jako wkroczenie w moją intymność i odarcie mnie z kobiecości. Wiem, wiem nie powinnam nawet tak myśleć.. bo jak bardzo się chce a nie wychodzi to jak to mówią "tonący brzytwy się chwyta".

    Sasanko, czytałam wiele opinii na forum dotyczących preparatu Proxeed Plus - dziewczyny twierdziły, że pomógł a jeszcze inne były zdania, że to jak wywalić kasę w błoto. Zatem ile ludzi tyle zdań, ciężko jest powiedzieć czy starania zakończone poczęciem po stosowaniu tego specyfiku to tylko zbieg okoliczności czy rzeczywiście wspomaga i regeneruję plemniki. Jeżeli chodzi o to, czy skład tego preparatu jest zbliżony do Prenatala pro baby to szczerze powiem, że nie mam pojęcia.

    A wiesz, dzisiaj mija mi 31 dc i jak na razie nie zbiera się na @. Przyznam się, że zrobiłam dzisiaj około 17ej test i oczywiście wyszedł negatywny, zatem emocje opadły i czekam na dalszy rozwój sytuacji

    Sasanko, a skąd jesteś? Ja z Warszawy.

    Pozdrawiam ciepło

  8. #17
    Senior Member Awatar karolina23
    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    lublin
    Data
    08.07.11
    Posty
    3,288
    witam dziewczyny
    wiec ja opowiem swoja historie: po ślubie zrobiłam sobie badania bo miałam nieregularne @....diagnoza: PCOS!!! po próbach wyregulowania w państwowej przychodni i bez zlecenia jakichkolwiek badań zdecydowałam sie pójść prywatnie(trwało to rok czasu). prywatnie zlecili badanie męża nasienia wynik: 16% dobrych plemników co min powinno być 30%....znowu kłoda pod nogi... lekarz stwierdził że nie da sie poprawić wyników męża....lekarz powiedział że jedyna szansa to inseminacja... do 6 podejść jest skuteczna a później in vitro!!!! załamka totalna!!! po 2 nieudanych inseminacjach lekarz stwierdził że trzeba zrobić laparoskopie...wkurzyłam sie!!! nie dosc ze szły na to całe moje wypłaty i jeszcze nie byłam traktowana jak trzeba...w końcu płaciłam im a oni patrzyli na mnie z góry....w końcu poszłam panstwowo do kliniki leczenia niepłodności. tam pani dr zleciła mi badanie śluzu i laparoskopia. jajowody drożne...ale wrogość śluzu jeszcze doszła....wiec dalej iui(inseminacja) 3 iui nieudane przygotowania do 4 i torbiela.... załamka. mąż się rozpił ja załamałam . 4iui nieudane znowu powiedziałam nie robie wiecej testów i powiedziałam sobie ze po 5 iui robie sobie przerwe (bo do 6 razy mozna robic) 1 listopada podeszlismy do zabiegu....myslałam o czym innym bo mielismy problem dziadek umierał.... później 27 listopada jak szykowałam sałatki na urodziny meza cos mi nie dobrze , 1 co na mysl mi przyszło to jelitówka która wtedy panowała....ale później sobie mysle nie mam @ ale miałam tak ze mi sie nie raz spóźniało wiec nie miałam zbyt duzych nadziei. zapisałam sie do lekarza na srode. wchodze do gabinetu(skłamałam w recepcji ze usg owulacji wiec wizyta szybko)... pani dr "co znowu sie nie udało?" a ja mówie ze nie wiem niedobrze mi okresu nie mam..."to kładziemy sie sprawdzimy" cała spocona rozbierałam sie na usg. sprawdza i usłyszałam w końcu upragnione od 4 lat leczenia słowa "gratuluje jest pani w ciąży" jeszcze chwila skupienia oglądania usg "a co by pani powiedziała na ciążę mnogą?" a ja sie zerwałam "ile" "bliźniaki"...ale jeszcze nie widac zarodków za tydzień wizyta ciąża ok 4/5tyg. za tydzień szłam na badanie z sercem na ramieniu i modliłam sie ..."są serduszka" jak mi je puściła jak biją miałam świeczki w oczach. przez całą ciążę wymiotowałam nawet w dzień porodu udało mi się donieść do prawie 38 tyg teraz mam dwa małe szkraby...i rzeczywiście nie myślałam wtedy tak że musze byc w ciąży teraz i sie w końcu udało chociaż było mi naprawde ciężko.
    Załączone miniatury Kliknij obrazek, aby uzyskać większą wersję

Nazwa:	P180911_11.15..jpg
Wyświetleń:	117
Rozmiar:	90.1 KB
ID:	8195  

  9. BabyApp
  10. #18
    Senior Member Awatar Helenka
    Dołączył
    Jun 2011
    Mieszka w
    Warszawa
    O mnie
    Mam dwie córy ur. 21.10.2012 i 6.02.2014
    Posty
    115
    karolina23 - czytając Twój post widzę, że droga do macierzyństwa nie była usłana różami ale w końcu doczekałaś się tej upragnionej ciąży i o jeszcze bliźniaczej Mam nadzieję, że wszystkie nasze kłody staną się tylko wspomnieniem i niedługo też będziemy mogły tak samo jak i Ty cieszyć się z uroków macierzyństwa
    Masz śliczną parkę

  11. #19
    Senior Member Awatar karolina23
    Dołączył
    Jan 2011
    Mieszka w
    lublin
    Data
    08.07.11
    Posty
    3,288
    Helenka ja też bym wolała zajść w ciążę naturalnie ale wiem że nie było by to mozliwe...wiem że to przyjemne nie jest jak wprowadzaja nasienie męża przez jakąś rurkę ale jak juz napisałaś "tonący chwyta się brzytwy"
    wierze ze i wam sie uda 3mam mocno kciuki

  12. #20
    Senior Member Awatar Helenka
    Dołączył
    Jun 2011
    Mieszka w
    Warszawa
    O mnie
    Mam dwie córy ur. 21.10.2012 i 6.02.2014
    Posty
    115
    Wiesz, tak sobie w duszy myślę, że może ten cykl okaże się tych trafionym w 10tkę bo dzisiaj u mnie to już i aż 32 dc. i ani widu ani słychu nadchodzącej miesiączki - może to sprawa właśnie tego bromergonu. Może poza tym, że piersi są pełniejsze i odczuwam lekkie kłucie w jajnikach. Nie chcę się niepotrzebnie nakręcać bo zrobiony dzisiaj test w ciągu dnia był oczywiście negatywny. Dzięki za słowa otuchy dla nas starających się

Zapytaj naszych ekspertów

Odwiedzający odnaleźli tę stronę dzięki wyszukiwaniu fraz:

Brak wyników do wyświetlenia!

Zwiń / Rozwiń Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest Aktywny(e)
  • EmotikonyAktywny(e)
  • [IMG] kod jest Aktywny(e)
  • [VIDEO] code is Aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony
Serwis mjakmama.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.