Tab Content

Profil

Twoje ostatnie wpisy
Wysłany: 09-08-2017 Temat postu: Lipcówki 2017 przejdź do tematu
Witajcie dziewczyny. Pisałam w lipcówkach jakoś na początku ciąży ale później z braku czasu przestałam obserwować co tutaj się dzieje. Moja córeczka ma 5 tygodni i jest jeszcze bardziej absorbująca niż mój dwuletni syn. Tak w skrócie z synem było ciężko jak się urodził, problem z z brzuszkiem, płakał ciągle, i taka maruda jest zostało mu..sam też się nie pobawi za długo chociaż teraz przez cała tą sytuacje, że nie mam czasu dla niego widzę, że sam coraz lepiej się bawi, ale nie o tym. Zachodząc w drugą ciąże wiedziałam, że będzie ciężko, byłam już przygotowana na co się piszę(z pierwszym dzieckiem myślałam, że będzie jak w reklamach i dlatego tak mnie to rozczarowało)ale teraz to co się dzieje to jakaś masakra jest...mała ma kolki tak obstawiamy..wypiła już cała butelke sab simplexu i efekt żaden..kupiłam wczoraj infacol ale za krótko daje żeby coś stwierdzić. Zauważyłam, że mała ma najgorszy problem zrobić kupkę po tym jak wypije mleko krowie w czystej postaci np. jadłam na śniadanie płatki z mlekiem mała całe dnie płakała odłożona do wóżka wybudzała się z krzykiem co chwila i tak cały dzień..brzuszek trwardy i ewidentnie kupy nie mogła zrobić bo jak w końcu z naszą pomocą(termometr) zrobiła była jakaś tam ulga..przestałam jesć mleko poprawa była ale kilka dni i dziś mleka nie ruszyłam a mała to samo...więc ja już nie wiem co bym nie zjadła w brzuszku ją kręci. nie zawsze jest to brzuch..jak nie śpi a śpi krótko to nie poleży nigdzie za długo i najgorszy jest ten jej krzyk jak by ktoś ją obdzierał ze skóry dosłownie..przy kąpaniu tak samo, cudowaliśmy z wodą może za ciepłą może za zimna pieluszka na brzuszek gdzie tam kilka sekund i wycie na całę osiedle..połozna mówila przejdzie jej ale nie przeszło jak wyciągniemy ją z waniennki to zanim ja wytrę ręcznikiem muszę uspokoić nosząc bo się aż dławi. Przy cycku też by mogła całę dnie spędzić, wytrzymała mi raz może 3 h w dzien a tak to co godzine je..jak boli ją brzuszek to jeszcze czesciej bo to ja zazwyczaj uspokaja. W nocy spi ze mna wiec jakos wytrzyma 2/3 a raz nawet 4 godziny bez cycka. Pierwsze dwa tygodnie była taka spokojna, grzeczna jeszcze do wszystkich mówiłam, że przecież musi być jakaś równowaga w przyrodzie, że skoro syn był cięzkim przypadkiem to bozia nie może mnie tak ukarać..a jednak dwa tygodnie mineły i się zaczeło. Naprawde stwierdzam, że gorzej jest niż synem i nie wiem jak tak długo pociągne. Maż pomaga mi jak może ale pracuje i po pracy tez ma prace..każdy tylko współczuje i to tyle. Czy sa tutaj mamy, które mają podobne dzieci czy tylko taki mój urok, że mam takie? Najbardziej mi szkoda syna, że czasami musi większość dnia sam się krzątać i bawić a ile też dwulatek może jeżdzić autkiem wiadomo nudzi mu się też jeszcze potrzebuje matki a ja praktyczne ciągle nie moge w efekcie są dni, że też tego nie wytrzymuje i robi na złość z nudów i żeby zwrócić na siebie uwagę..staram sie jak mogę wychodzić na dwór żeby miał zajęcie i odmiane jakaś ale jak mała ciągle płacze smoczka nie chce wypluwa co chwile ale i tak walcze żeby sie nauczyła , bujanie w wozku nie działa no nic na nią nie działa cyc tylko ale ile można to na dwór też rzadko wychodzimy.Są dni, że mały ogląda non stop bajki bo też marudzi i chce żeby chociaż jedno dało mi spokój, żebym mogła zając się drugim i wieczorami padam na pysk, mycie się w biegu bo mąż nosi mała a ona ryczy jedzenie w biegu, wszystko w biegu. przepraszam, że tak chaotycznie i tyle tego ale musiałam sie gdzies wygadac bo juz nie wytrzymuje tego. Jestem załamana :(:(:(
Wysłany: 29-03-2017 Temat postu: high need baby? dwulatek-mam dość przejdź do tematu
Witajcie Piszę w kilku wątkach, ponieważ mam nadzieję, że jak największa liczba osób zechce mi pomóc. Mój synek za miesiąc skończy 2 latka. Jest bardzo energicznym, żywiołowym i bardzo nerwowym i niecierpliwym dzieckiem. Powiedziałabym, że przechodzi po prostu bardzo nasilony bunt dwulatka ale niestety sięgając pamięcią wstecz on zawsze był trudnym dzieckiem. Kilka razy nawet już pisałam na forum radząc się w innych sprawach, bo zawsze był z nim jakiś problem. Jak tylko się urodził wył(nie płakał tylko to było wycie) na cały oddział..w domu to samo, przewijanie płacz, kąpiel płacz, spacer w wózku max 15-20min. Ogółem czekałam a może łudziłam się, że jak będzie starszy będzie lepiej..no i fakt na roczek już chodził także ulga dla mojego kręgosłupa i rąk tym bardziej, że nie raczkował więc cały czas nosić bo we wózku źle, łóżeczko źle itd. Dodam, że jak miał 10 miesięcy ja wróciłam do pracy a nim zajmowała się moja mama...miała więcej cierpliwości do niego i pryz niej był grzeczniejszy..gdy skończył rok było troche łatwiej bo sam chodził ale i tak z byle czego awantury robił a tych było tysiace..wszystko go interesowało to co niebezpieczne zwłaszcza na dworze i każda nasza odmowa to był ryk..ale i tak był lepiej niż teraz..w listopadzie okazało się, że jestem w ciązy i znów przestałam pracować więc od jesieni siedze z nim ja i od początku roku zaczęłam obserwować, że robi sie jeszcze gorzej tzn. typowy bunt wrzaski przy przebraniu pampersa(nie robi jeszcze na nocnik) przy ubraniu na dwór tzn, na dwór chce iść ale ubrać się nie chce..je zazwyczaj pryz bajce w tv czasami zje bez tv ale nie mam siły się z nim męczyć o to i w efekcie, żeby ładnie zjadł pozwalam przy bajkach, sam nie chce jesc tzn. ma awersje do łyżeczek np. widelcem parówke zje tylko parówke a kaszke łyżeczka już nie a wiem że potrafi bo kilka razy mu się zdarzyło ale mu przeszło i chce żebym ja mu dawała próbowałam przetrzymac 6h nie jadł i zostawiłam mu kaszke z łyżeczką zachęcałam mówiłam pokazywałam, żeby sam podszedł i nic to nie dało skończyło sie na wyciu z głodu i danie butli mleka bo już wtedy nic nie chciał ruszyc..to samo z owocami jablko je ładnie sam a banana musze mu dawac bo nie chce sam trzymac..nie mówi tzn. po swojemu owszem alfabet powie cyferki po swojemu bardziej wybiorczo jakieś słowa ale nie powie mama daj mi jesc, mama chce spac itd tylko wycie, ryk i mamy sie domyśleć o co mu chodzi..czasami byle pierdoła ptrafi go wyprowadzić z równowagi..tv mu ograniczam ale nawet jak godzine ciągiem ogląda to nie ma dość i jak wyłacze to ryk i znowu musze go uspokajać...kąpać raz się chce raz nie..i to takie strzelanie ze wszystkim jest bo sam nie powie nawet nie pokaże..i nie wiadomo o co mu chodzi..usypiany na rękach bujany chcieliśmy oduczyć kiedyś ale daliśmy sobie spokoj bo ryki trwały godzinami dosłownie a nic nie pomagało..tylko teraz coraz gorzej nam zasypia ma opory..tzn. bedzie zmeczony i spiacy ale sam nie padnie tylko moze chodzic jeszcze za czlowiekiem nie wiadomo ile i wyc zeby go uspic..mowimy do niego tłumaczymy itd, chociaż mi sie wydaje ze nie wiele jeszcze rozumie..jestem zalamana bo juz nie wiem czy sluchac starszego pokolenia mojej mamy, ciotek itd, że jest poprostu niegrzeczny, rozwydrzony, itd. czy isc z nim do psychologa? czy jest sens z dwulatkien, z którym i tak sie nikt nie dogada? trace cierpliwosc do niego boje sie ze kiedys mu cos zrobie...tym bardziej jak niedlugo urodzi sie drugie dziecko..boje sie jak to bedzie...czasami to kochane dziecko ale wiekszosc czasu tocze z nim walke od rana do wieczora o wszystko i nie mam juz sił..tzn. według mnie ja i tak wycwiczyłam swoją cierpliowść od jesieni i jestem o wiele spokojniejsza i jak ma te swoje napady to nie krzycze probuje przeczekac przytulam i tłuymacze..ale jak te napady sa o wszystko i co chwila to9 tez mi sil brakuje tym bardziej teraz na koncowce w ciazy..co robie zle? miał ktoś taki pryzpadek? czy to minie?
Wysłany: 29-03-2017 Temat postu: high need baby? dwulatek przejdź do tematu
Witajcie Piszę w kilku wątkach, ponieważ mam nadzieję, że jak największa liczba osób zechce mi pomóc. Mój synek za miesiąc skończy 2 latka. Jest bardzo energicznym, żywiołowym i bardzo nerwowym i niecierpliwym dzieckiem. Powiedziałabym, że przechodzi po prostu bardzo nasilony bunt dwulatka ale niestety sięgając pamięcią wstecz on zawsze był trudnym dzieckiem. Kilka razy nawet już pisałam na forum radząc się w innych sprawach, bo zawsze był z nim jakiś problem. Jak tylko się urodził wył(nie płakał tylko to było wycie) na cały oddział..w domu to samo, przewijanie płacz, kąpiel płacz, spacer w wózku max 15-20min. Ogółem czekałam a może łudziłam się, że jak będzie starszy będzie lepiej..no i fakt na roczek już chodził także ulga dla mojego kręgosłupa i rąk tym bardziej, że nie raczkował więc cały czas nosić bo we wózku źle, łóżeczko źle itd. Dodam, że jak miał 10 miesięcy ja wróciłam do pracy a nim zajmowała się moja mama...miała więcej cierpliwości do niego i pryz niej był grzeczniejszy..gdy skończył rok było troche łatwiej bo sam chodził ale i tak z byle czego awantury robił a tych było tysiace..wszystko go interesowało to co niebezpieczne zwłaszcza na dworze i każda nasza odmowa to był ryk..ale i tak był lepiej niż teraz..w listopadzie okazało się, że jestem w ciązy i znów przestałam pracować więc od jesieni siedze z nim ja i od początku roku zaczęłam obserwować, że robi sie jeszcze gorzej tzn. typowy bunt wrzaski przy przebraniu pampersa(nie robi jeszcze na nocnik) przy ubraniu na dwór tzn, na dwór chce iść ale ubrać się nie chce..je zazwyczaj pryz bajce w tv czasami zje bez tv ale nie mam siły się z nim męczyć o to i w efekcie, żeby ładnie zjadł pozwalam przy bajkach, sam nie chce jesc tzn. ma awersje do łyżeczek np. widelcem parówke zje tylko parówke a kaszke łyżeczka już nie a wiem że potrafi bo kilka razy mu się zdarzyło ale mu przeszło i chce żebym ja mu dawała próbowałam przetrzymac 6h nie jadł i zostawiłam mu kaszke z łyżeczką zachęcałam mówiłam pokazywałam, żeby sam podszedł i nic to nie dało skończyło sie na wyciu z głodu i danie butli mleka bo już wtedy nic nie chciał ruszyc..to samo z owocami jablko je ładnie sam a banana musze mu dawac bo nie chce sam trzymac..nie mówi tzn. po swojemu owszem alfabet powie cyferki po swojemu bardziej wybiorczo jakieś słowa ale nie powie mama daj mi jesc, mama chce spac itd tylko wycie, ryk i mamy sie domyśleć o co mu chodzi..czasami byle pierdoła ptrafi go wyprowadzić z równowagi..tv mu ograniczam ale nawet jak godzine ciągiem ogląda to nie ma dość i jak wyłacze to ryk i znowu musze go uspokajać...kąpać raz się chce raz nie..i to takie strzelanie ze wszystkim jest bo sam nie powie nawet nie pokaże..i nie wiadomo o co mu chodzi..usypiany na rękach bujany chcieliśmy oduczyć kiedyś ale daliśmy sobie spokoj bo ryki trwały godzinami dosłownie a nic nie pomagało..tylko teraz coraz gorzej nam zasypia ma opory..tzn. bedzie zmeczony i spiacy ale sam nie padnie tylko moze chodzic jeszcze za czlowiekiem nie wiadomo ile i wyc zeby go uspic..mowimy do niego tłumaczymy itd, chociaż mi sie wydaje ze nie wiele jeszcze rozumie..jestem zalamana bo juz nie wiem czy sluchac starszego pokolenia mojej mamy, ciotek itd, że jest poprostu niegrzeczny, rozwydrzony, itd. czy isc z nim do psychologa? czy jest sens z dwulatkien, z którym i tak sie nikt nie dogada? trace cierpliwosc do niego boje sie ze kiedys mu cos zrobie...tym bardziej jak niedlugo urodzi sie drugie dziecko..boje sie jak to bedzie...czasami to kochane dziecko ale wiekszosc czasu tocze z nim walke od rana do wieczora o wszystko i nie mam juz sił..tzn. według mnie ja i tak wycwiczyłam swoją cierpliowść od jesieni i jestem o wiele spokojniejsza i jak ma te swoje napady to nie krzycze probuje przeczekac przytulam i tłuymacze..ale jak te napady sa o wszystko i co chwila to9 tez mi sil brakuje tym bardziej teraz na koncowce w ciazy..co robie zle? miał ktoś taki pryzpadek? czy to minie?
Wysłany: 19-12-2016 Temat postu: Wrzaski przy zasypianiu przejdź do tematu
Witam moj problem to uspienie mojego 20 miesiecznego synka, wiem ze ktos mial podobny ale u mnie jest troszke innaczej takze bardzo prosze o porady. Nasz syn jak skaczyl pol roku jest usypiany na rekach bujajac chodzi spac 19/20 to jest jego godzina. Od pewnego czasu budzi sie jak zawsze kolo 1/12 w nocy i robilismy to co zawsze bujanie n rekach i jak dobrze zasnal odkladalismy do lozeczka ale za kazdym razem zaczal sie wybudzac i tak w kolko trwalo to godzinami czasem do rana.. Postanowilismy nauczyc go samodzielnego zasypiania w swoim lozeczku po butli odkladamy go pilnujemy zeby nie wstawal myziamy po plecach bujamy jego cialem ale mija od 30min do nawet 2 h jak zasnie a na poczatku sa krzyki wrzaski istna walka z nin zeby sie uspokoil. Robimy tak dopiero 3 dzien i jak narazie nie widze poprawy nadal budzi sie w nocy i jak wyzej trzeba przetrwac ten jego placz. Czy dalej to praktykowac liczyc na to ze w koncu w spokoju zacznie zasypiac czy zmienic taktyke chociaz probowalismy juz wszystkiego. Czytania nie lubi muzyka tez nic nie daje przed snem nic nie jest w stanie go uspokic przed zasnieciem. Nie mam pojecia co robic dalej brnac w to dalej skoro juz zaczelismy i przezyc jakos czy go nie meczyc wracajac do bujania ale to nic nie rozwiaze prosze o pomoc w lozku z nami tez nie chce spac jest bardzo zywym i nerwowym dzieckiem moze jakis psycholog?
Wysłany: 18-12-2016 Temat postu: Lipcówki 2017 przejdź do tematu
Dziewczyny to nie jest tak ze jestem bezduszna matka i specjalnie dziecku kaze ryczec... Tez mnie to bolalo i boli nadal jak placze ale my go nie zostawiamy samego w tym lozeczku jestesmy obok myziamy po plecach trzymam za reke itp pierwszy raz plakal 1,45 minut drugim razem rylko 10 min wczoraj qieczorem padl od razu po butli wiec bez placzu sie obylo a jak w nocy sie obudzil dzia to myzialam go 45 minut ale w koncu zasnal juz bez placzu wiec bez przesady nie katujemy go bo jestesm przy nim a ze nie reagujemy na jego dasy zeby mu pokazac ze nic nie wskora i trzebba spac w lozeczku to chzba znowu nie jakis terror... Aha w lozku z nami nie chce spac wierci sie skacze po nas jedyna metoda przy nim ktora sie sprawdzala to rece bujanie i to mocniej bo slabiej tez zle.. Tylko on wazy 13 kg a spanie na siedzaco z nim na rekaxh od 1 do 5/6rano to samobujstwo dla kregoslupA. Takze ten nie robie mu krzywdy w ten sposob bo odnioslam wrazenie ze niektore maja mnie juz za wyrodna matke
Wysłany: 17-12-2016 Temat postu: Lipcówki 2017 przejdź do tematu
Ok bliskosci ja to rozumiem ale niestety my z mezem tez potrzebujemy przespac wrescie cala noc..i gdyby mi nadal przy bujaniu zasypial i odkladam go i ok wszyscy mozemy isc dalej spac to pewnie bym robila tak dalej ale gdy wiesz ze twoje dziecko jest tak przyzwyczajone do twoich rak i bujania ze jak tylko sie zorientuje ze lezy w lozeczkz i nie ma bujania i raczek mamy to stawia na swoim budzac caly don dopoki nie dopnie swego to wiesz mi bedziesz miala gdzies to beztresowe wychowanie byle tylko zadzialalo.. Poplacze kilka dni i przestanie okrutne ale mysle ze w koncu zaczbiemy wszyscy przesypiac cale noce a wtedy i dzien bedzie lepszy..szczesliwi rodzice szczesliwe dziecko... A nam tego wlasnie do szczescia trzeba i ja naprawde nie marze zeby pospac do 11 bo to raczej nie mozliwe ale przespac cala noc bez pobudek i wrzaskow tylko tyle albo az tyle...co do smoczka oduczlismy jakies 2 miechy temu nie bylo zle a na pieluchy ma czas narazie nie jest zainteresowNy tematem a mi to jakos szczegolnie nie przeszkadza
Wysłany: 17-12-2016 Temat postu: Lipcówki 2017 przejdź do tematu
Udalo sie zasnal po ponad potora godziny wrzaskow pewnie opadl z sil i o dziwospal do 6 a teraz byl spiacy i musialan go polozyc bo pozniej mi nie wytrzyma do wieczora i tel do babci i z 10 min i po cyrku i placzu a jak sama chcialam go uspic tzn zamiast babci to jak mi sie stawial i jeszcze sie smial na poczatkz
Wysłany: 17-12-2016 Temat postu: Lipcówki 2017 przejdź do tematu
Dziewczyny dzisiaj w koncu wzielam sie za naszego malego tzn zostawilam go z babcia na noc bo ona ma wiecej cierpliwosci i wyszla do drugiego pokoju a ona pilnuje zeby nie wstawal w lozeczku glaska go i ogolem jeden wielki ryk nawet sie krztusi wiem tragiczne to jest ale nie ma innego wyjscia maly jest usypiany na rekach i jak sie obudzi w nocy to ryczy i trzeba go bujac i od jakis 2 tyg co go odlozymy to sie budzi i ryczy tak jest do tego przyzwyczajony... Nie mozemy przeciez spac z nim na rekach to wszystko nasza wina bo go tak nauczylismy wiec teraz trzeba go odzwyczaic bo jak tak dalej zyc..probowalismy przeroznych metod i nic pozostaje nadzieje ze albo padnie ze zmeczenia albo do rana to potrwa ale nie mozemy sie zlamac i go wziac.. Nie popieram zeby dziecko ryczalo jak opetane ale my naprawde nie mamy wyjscia dziewczyny nie popelniajcie tego samego bledu co my tylko od poczatku uczyc w lozeczkach chyba ze komus to nie przeszkadza ze pozniej czlowiek spi gorzej niz jak sie dziecko urodzi ..lub moze sa dzieci mniej uparte szybciej sie dostosowujace i nie kazdy bedzie miec tK ciezko dziecko przestawic.. nasz swietnie wszystki wymusza i w tej chwili oddalabym milon zlotych zeby umial sam zasypiac w lozeczku i przesypiac calw noce..no juz tak z ponad godzine to trwa boze daj nam sily...
Wysłany: 17-12-2016 Temat postu: Samodzielne zasypianie. przejdź do tematu
Witam ja jestem w podobnej sytuacji moj syn ma 20 miesiecy gdy byl maly zaaypial przy piersi nocne karmienia wiadomo noce nie przespane pozniej gdy przeszlam na butelke w 6 miesiacu zycia odkladalam go do lozeczka wlaczalam mu karuzele i zasypial sam i przesypial pieknie cale noce trwalo to z 1,5 miesiaca a pozniej jak juz stal sie batdziej mobilny zaczal sam siadac i wstawac w lozeczku zaczelismy go usypiac bujajac na rekach i to byl blad jakos do poltora roku to skutkowalo pobujalo go sie troche raz krocej raz dluzej i odkladalo ale coraz czesciej wstawal w nocy i znow kolejny nawyk butelka zeby spowrotem zasnal no i skonczylismy z nocnym podjadaniem bo to tylko przyzwyczajenie i on wcale w tej nocy glodny nie byl ale bujanie na rekach zostalo fakt wazy13kg jest ciezki i rece bola i te wstawanie w nocy po ilea razy wraz z mezem jestwsmy juz tak delikatnie mowiac sflustrowani tym ze mamy juz chzba dspresje a co najgorsze teraz od jakis 2 tyg tak mu sie porobilo ze zasnie 19/ 20 na rekach bujany odkladamy go budzi sie kolo 1/2 w nocy i ryczy jak zawsze to go bierzemy i lulamy i znowu odkladamy ale on jest juz tak do tego przyzwyczajony ze pi kazdyn odlozeniu budzi sie i ryczy jak opetany przeciez nie moze spac nam na rekach cala noc a my? Jak mamy tak funkcjonowac... Probowalismy razem w lozku z nim spac kilka razy sis udalo kilja nie ale to tez nie jest rozwiazanie bo dziecko ma szanse przwspac cala noc umiejac samo zasypuac w swoim lozeczku no i dziasiaj pierwsza noc kiedy probujemy tzn ja wyszlam z domu ogolem bo moja mama ma wiecej cierpliwosci i ona probuje tzn pilnuje zwby nie wstawal glaska go itd maly ryczy jak opetany nawer sie krztusi co chwile ale nie daje za wygrana trwa to juz okolo 45 min tego ryku i pilnowania zeby nie wstawal i nie wychodzil domyslam sie ze bedzie bardzo ciezko jesli w ogole sie uda... To jest nasza wina ze do tego doprowadzilismy ale trzeba teraz oduczyc bo tak sie zyc nie da... Nie wiem byc moze padnie w koncu ze zmeczenia albo do rana zejdziey m
Wysłany: 15-12-2016 Temat postu: Lipcówki 2017 przejdź do tematu
Mi kazal zrobic po pierwszej wizycie w ostatniej ciazy tez tak mialm krew mocz hiv toksoplazmoze i cos tam jeszcze u mnie te pierwsze wyniki zawsze mnie nadrozej kosztuja bo jest ich duzo pozniej tylko krew i mocz co jakis czas teraz pojde to bede w 11 tyg
Strona 1 z 62
Ostatnie wpisy w obserwowanych
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
Grupy, których jesteś członkiem
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
Ostatnio aktywne grupy
Ostatnio odwiedzane
Wysłany: 04-11-2017 Temat postu: Jak zmienić jedno mleko na drugie? przejdź do tematu
Witam, faktycznie można się spotkać z dwoma sposobami przestawiania dziecka na inne mleko. Pierwszy sposób to: mieszanie dwóch rodzajów mleka (dotychczasowego i nowego) w jednym posiłku i drugi to: podanie jednej całej porcji w ciągu dnia z nowego mleka (pozostałe posiłki z...
Wysłany: 04-11-2017 Temat postu: Jak zmienić jedno mleko na drugie? przejdź do tematu
Witam, faktycznie można się spotkać z dwoma sposobami przestawiania dziecka na inne mleko. Pierwszy sposób to: mieszanie dwóch rodzajów mleka (dotychczasowego i nowego) w jednym posiłku i drugi to: podanie jednej całej porcji w ciągu dnia z nowego mleka (pozostałe posiłki z...
Wysłany: 03-11-2017 Temat postu: Czy niemowlę musi pić mleko? przejdź do tematu
Ja próbowałam wszystkie dostępne marki mleka:hipp bio combiotic (zależało mi, by pił to mleko), bebilon, bebiko, nan, humana i wszystkie możliwe - niestety nie ma o tym mowy, by Witek wypił coś innego niż moje mleko lub wodę (nie lubi nawet soków). Dziękuję za odpowiedź
Wysłany: 02-11-2017 Temat postu: Nutramigen. przejdź do tematu
Hej, korzystacie może z przepisów na stronie Nutramigenu - https://www.nutramigen.pl/? Ciekawa jestem Waszych opinii :)
Wysłany: 02-11-2017 Temat postu: Nutramigen. przejdź do tematu
Hej, korzystacie może z przepisów na stronie Nutramigenu - https://www.nutramigen.pl/? Ciekawa jestem Waszych opinii :)
Wysłany: 02-11-2017 Temat postu: Nutramigen. przejdź do tematu
Hej, korzystacie może z przepisów na stronie Nutramigenu - https://www.nutramigen.pl/? Ciekawa jestem Waszych opinii :)
Wysłany: 02-11-2017 Temat postu: Nutramigen. przejdź do tematu
Hej, korzystacie może z przepisów na stronie Nutramigenu - https://www.nutramigen.pl/? Ciekawa jestem Waszych opinii :)
Wysłany: 02-11-2017 Temat postu: Zmiana mleka modyfikowanego na inne przejdź do tematu
Enfamil też ma mleka dla dzieci z alergią - Nutramigen bodajże - może byłby lepszy? Skoro producent jest ten sam, to może smak bardziej pasowałby Twojemu dziecku.
Wysłany: 02-11-2017 Temat postu: Zmiana mleka modyfikowanego na inne przejdź do tematu
Enfamil też ma mleka dla dzieci z alergią - Nutramigen bodajże - może byłby lepszy? Skoro producent jest ten sam, to może smak bardziej pasowałby Twojemu dziecku.
Wysłany: 31-10-2017 Temat postu: Lipcówki 2017 przejdź do tematu
polecam klinikę fmc fabiś . Świetny fachowiec i człowiek. Pomógł mi z uszkodzonym barkiem. Najlepszy ortopeda z jakim miałam do czynienia. Personel zajmował się mną wspaniale , na światowym poziomie
Ostatnie wpisy znajomych
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
Znajomi
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
Znajdź posty użytkownika
Wpisz nazwę użytkownika aby odnaleźć jego wypowiedzi na forum
Zaproś znajomych spoza forum
Wpisz adres e-mail znajomego
Ulubione wpisy w blogach
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
betty123
aktywnosc betty123
Zarejestrowany 15-10-14
Ostatno aktywny: 04-11-17 20:53

Albumy

aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii

Wpisy

Wysłany: 09-08-2017 Temat postu: Lipcówki 2017
Witajcie dziewczyny. Pisałam w lipcówkach jakoś na początku ciąży ale później z braku czasu przestałam obserwować co tutaj się dzieje. Moja córeczka ma 5 tygodni i jest jeszcze bardziej absorbująca niż mój dwuletni syn. Tak w skrócie z synem było ciężko jak się urodził, problem z z brzuszkiem, płakał ciągle, i taka maruda jest zostało mu..sam też się nie pobawi za długo chociaż teraz przez cała tą sytuacje, że nie mam czasu dla niego widzę, że sam coraz lepiej się bawi, ale nie o tym. Zachodząc w drugą ciąże wiedziałam, że będzie ciężko, byłam już przygotowana na co się piszę(z pierwszym dzieckiem myślałam, że będzie jak w reklamach i dlatego tak mnie to rozczarowało)ale teraz to co się dzieje to jakaś masakra jest...mała ma kolki tak obstawiamy..wypiła już cała butelke sab simplexu i efekt żaden..kupiłam wczoraj infacol ale za krótko daje żeby coś stwierdzić. Zauważyłam, że mała ma najgorszy problem zrobić kupkę po tym jak wypije mleko krowie w czystej postaci np. jadłam na śniadanie płatki z mlekiem mała całe dnie płakała odłożona do wóżka wybudzała się z krzykiem co chwila i tak cały dzień..brzuszek trwardy i ewidentnie kupy nie mogła zrobić bo jak w końcu z naszą pomocą(termometr) zrobiła była jakaś tam ulga..przestałam jesć mleko poprawa była ale kilka dni i dziś mleka nie ruszyłam a mała to samo...więc ja już nie wiem co bym nie zjadła w brzuszku ją kręci. nie zawsze jest to brzuch..jak nie śpi a śpi krótko to nie poleży nigdzie za długo i najgorszy jest ten jej krzyk jak by ktoś ją obdzierał ze skóry dosłownie..przy kąpaniu tak samo, cudowaliśmy z wodą może za ciepłą może za zimna pieluszka na brzuszek gdzie tam kilka sekund i wycie na całę osiedle..połozna mówila przejdzie jej ale nie przeszło jak wyciągniemy ją z waniennki to zanim ja wytrę ręcznikiem muszę uspokoić nosząc bo się aż dławi. Przy cycku też by mogła całę dnie spędzić, wytrzymała mi raz może 3 h w dzien a tak to co godzine je..jak boli ją brzuszek to jeszcze czesciej bo to ja zazwyczaj uspokaja. W nocy spi ze mna wiec jakos wytrzyma 2/3 a raz nawet 4 godziny bez cycka. Pierwsze dwa tygodnie była taka spokojna, grzeczna jeszcze do wszystkich mówiłam, że przecież musi być jakaś równowaga w przyrodzie, że skoro syn był cięzkim przypadkiem to bozia nie może mnie tak ukarać..a jednak dwa tygodnie mineły i się zaczeło. Naprawde stwierdzam, że gorzej jest niż synem i nie wiem jak tak długo pociągne. Maż pomaga mi jak może ale pracuje i po pracy tez ma prace..każdy tylko współczuje i to tyle. Czy sa tutaj mamy, które mają podobne dzieci czy tylko taki mój urok, że mam takie? Najbardziej mi szkoda syna, że czasami musi większość dnia sam się krzątać i bawić a ile też dwulatek może jeżdzić autkiem wiadomo nudzi mu się też jeszcze potrzebuje matki a ja praktyczne ciągle nie moge w efekcie są dni, że też tego nie wytrzymuje i robi na złość z nudów i żeby zwrócić na siebie uwagę..staram sie jak mogę wychodzić na dwór żeby miał zajęcie i odmiane jakaś ale jak mała ciągle płacze smoczka nie chce wypluwa co chwile ale i tak walcze żeby sie nauczyła , bujanie w wozku nie działa no nic na nią nie działa cyc tylko ale ile można to na dwór też rzadko wychodzimy.Są dni, że mały ogląda non stop bajki bo też marudzi i chce żeby chociaż jedno dało mi spokój, żebym mogła zając się drugim i wieczorami padam na pysk, mycie się w biegu bo mąż nosi mała a ona ryczy jedzenie w biegu, wszystko w biegu. przepraszam, że tak chaotycznie i tyle tego ale musiałam sie gdzies wygadac bo juz nie wytrzymuje tego. Jestem załamana :(:(:(
Wysłany: 29-03-2017 Temat postu: high need baby? dwulatek-mam dość
Witajcie Piszę w kilku wątkach, ponieważ mam nadzieję, że jak największa liczba osób zechce mi pomóc. Mój synek za miesiąc skończy 2 latka. Jest bardzo energicznym, żywiołowym i bardzo nerwowym i niecierpliwym dzieckiem. Powiedziałabym, że przechodzi po prostu bardzo nasilony bunt dwulatka ale niestety sięgając pamięcią wstecz on zawsze był trudnym dzieckiem. Kilka razy nawet już pisałam na forum radząc się w innych sprawach, bo zawsze był z nim jakiś problem. Jak tylko się urodził wył(nie płakał tylko to było wycie) na cały oddział..w domu to samo, przewijanie płacz, kąpiel płacz, spacer w wózku max 15-20min. Ogółem czekałam a może łudziłam się, że jak będzie starszy będzie lepiej..no i fakt na roczek już chodził także ulga dla mojego kręgosłupa i rąk tym bardziej, że nie raczkował więc cały czas nosić bo we wózku źle, łóżeczko źle itd. Dodam, że jak miał 10 miesięcy ja wróciłam do pracy a nim zajmowała się moja mama...miała więcej cierpliwości do niego i pryz niej był grzeczniejszy..gdy skończył rok było troche łatwiej bo sam chodził ale i tak z byle czego awantury robił a tych było tysiace..wszystko go interesowało to co niebezpieczne zwłaszcza na dworze i każda nasza odmowa to był ryk..ale i tak był lepiej niż teraz..w listopadzie okazało się, że jestem w ciązy i znów przestałam pracować więc od jesieni siedze z nim ja i od początku roku zaczęłam obserwować, że robi sie jeszcze gorzej tzn. typowy bunt wrzaski przy przebraniu pampersa(nie robi jeszcze na nocnik) przy ubraniu na dwór tzn, na dwór chce iść ale ubrać się nie chce..je zazwyczaj pryz bajce w tv czasami zje bez tv ale nie mam siły się z nim męczyć o to i w efekcie, żeby ładnie zjadł pozwalam przy bajkach, sam nie chce jesc tzn. ma awersje do łyżeczek np. widelcem parówke zje tylko parówke a kaszke łyżeczka już nie a wiem że potrafi bo kilka razy mu się zdarzyło ale mu przeszło i chce żebym ja mu dawała próbowałam przetrzymac 6h nie jadł i zostawiłam mu kaszke z łyżeczką zachęcałam mówiłam pokazywałam, żeby sam podszedł i nic to nie dało skończyło sie na wyciu z głodu i danie butli mleka bo już wtedy nic nie chciał ruszyc..to samo z owocami jablko je ładnie sam a banana musze mu dawac bo nie chce sam trzymac..nie mówi tzn. po swojemu owszem alfabet powie cyferki po swojemu bardziej wybiorczo jakieś słowa ale nie powie mama daj mi jesc, mama chce spac itd tylko wycie, ryk i mamy sie domyśleć o co mu chodzi..czasami byle pierdoła ptrafi go wyprowadzić z równowagi..tv mu ograniczam ale nawet jak godzine ciągiem ogląda to nie ma dość i jak wyłacze to ryk i znowu musze go uspokajać...kąpać raz się chce raz nie..i to takie strzelanie ze wszystkim jest bo sam nie powie nawet nie pokaże..i nie wiadomo o co mu chodzi..usypiany na rękach bujany chcieliśmy oduczyć kiedyś ale daliśmy sobie spokoj bo ryki trwały godzinami dosłownie a nic nie pomagało..tylko teraz coraz gorzej nam zasypia ma opory..tzn. bedzie zmeczony i spiacy ale sam nie padnie tylko moze chodzic jeszcze za czlowiekiem nie wiadomo ile i wyc zeby go uspic..mowimy do niego tłumaczymy itd, chociaż mi sie wydaje ze nie wiele jeszcze rozumie..jestem zalamana bo juz nie wiem czy sluchac starszego pokolenia mojej mamy, ciotek itd, że jest poprostu niegrzeczny, rozwydrzony, itd. czy isc z nim do psychologa? czy jest sens z dwulatkien, z którym i tak sie nikt nie dogada? trace cierpliwosc do niego boje sie ze kiedys mu cos zrobie...tym bardziej jak niedlugo urodzi sie drugie dziecko..boje sie jak to bedzie...czasami to kochane dziecko ale wiekszosc czasu tocze z nim walke od rana do wieczora o wszystko i nie mam juz sił..tzn. według mnie ja i tak wycwiczyłam swoją cierpliowść od jesieni i jestem o wiele spokojniejsza i jak ma te swoje napady to nie krzycze probuje przeczekac przytulam i tłuymacze..ale jak te napady sa o wszystko i co chwila to9 tez mi sil brakuje tym bardziej teraz na koncowce w ciazy..co robie zle? miał ktoś taki pryzpadek? czy to minie?
Wysłany: 29-03-2017 Temat postu: high need baby? dwulatek
Witajcie Piszę w kilku wątkach, ponieważ mam nadzieję, że jak największa liczba osób zechce mi pomóc. Mój synek za miesiąc skończy 2 latka. Jest bardzo energicznym, żywiołowym i bardzo nerwowym i niecierpliwym dzieckiem. Powiedziałabym, że przechodzi po prostu bardzo nasilony bunt dwulatka ale niestety sięgając pamięcią wstecz on zawsze był trudnym dzieckiem. Kilka razy nawet już pisałam na forum radząc się w innych sprawach, bo zawsze był z nim jakiś problem. Jak tylko się urodził wył(nie płakał tylko to było wycie) na cały oddział..w domu to samo, przewijanie płacz, kąpiel płacz, spacer w wózku max 15-20min. Ogółem czekałam a może łudziłam się, że jak będzie starszy będzie lepiej..no i fakt na roczek już chodził także ulga dla mojego kręgosłupa i rąk tym bardziej, że nie raczkował więc cały czas nosić bo we wózku źle, łóżeczko źle itd. Dodam, że jak miał 10 miesięcy ja wróciłam do pracy a nim zajmowała się moja mama...miała więcej cierpliwości do niego i pryz niej był grzeczniejszy..gdy skończył rok było troche łatwiej bo sam chodził ale i tak z byle czego awantury robił a tych było tysiace..wszystko go interesowało to co niebezpieczne zwłaszcza na dworze i każda nasza odmowa to był ryk..ale i tak był lepiej niż teraz..w listopadzie okazało się, że jestem w ciązy i znów przestałam pracować więc od jesieni siedze z nim ja i od początku roku zaczęłam obserwować, że robi sie jeszcze gorzej tzn. typowy bunt wrzaski przy przebraniu pampersa(nie robi jeszcze na nocnik) przy ubraniu na dwór tzn, na dwór chce iść ale ubrać się nie chce..je zazwyczaj pryz bajce w tv czasami zje bez tv ale nie mam siły się z nim męczyć o to i w efekcie, żeby ładnie zjadł pozwalam przy bajkach, sam nie chce jesc tzn. ma awersje do łyżeczek np. widelcem parówke zje tylko parówke a kaszke łyżeczka już nie a wiem że potrafi bo kilka razy mu się zdarzyło ale mu przeszło i chce żebym ja mu dawała próbowałam przetrzymac 6h nie jadł i zostawiłam mu kaszke z łyżeczką zachęcałam mówiłam pokazywałam, żeby sam podszedł i nic to nie dało skończyło sie na wyciu z głodu i danie butli mleka bo już wtedy nic nie chciał ruszyc..to samo z owocami jablko je ładnie sam a banana musze mu dawac bo nie chce sam trzymac..nie mówi tzn. po swojemu owszem alfabet powie cyferki po swojemu bardziej wybiorczo jakieś słowa ale nie powie mama daj mi jesc, mama chce spac itd tylko wycie, ryk i mamy sie domyśleć o co mu chodzi..czasami byle pierdoła ptrafi go wyprowadzić z równowagi..tv mu ograniczam ale nawet jak godzine ciągiem ogląda to nie ma dość i jak wyłacze to ryk i znowu musze go uspokajać...kąpać raz się chce raz nie..i to takie strzelanie ze wszystkim jest bo sam nie powie nawet nie pokaże..i nie wiadomo o co mu chodzi..usypiany na rękach bujany chcieliśmy oduczyć kiedyś ale daliśmy sobie spokoj bo ryki trwały godzinami dosłownie a nic nie pomagało..tylko teraz coraz gorzej nam zasypia ma opory..tzn. bedzie zmeczony i spiacy ale sam nie padnie tylko moze chodzic jeszcze za czlowiekiem nie wiadomo ile i wyc zeby go uspic..mowimy do niego tłumaczymy itd, chociaż mi sie wydaje ze nie wiele jeszcze rozumie..jestem zalamana bo juz nie wiem czy sluchac starszego pokolenia mojej mamy, ciotek itd, że jest poprostu niegrzeczny, rozwydrzony, itd. czy isc z nim do psychologa? czy jest sens z dwulatkien, z którym i tak sie nikt nie dogada? trace cierpliwosc do niego boje sie ze kiedys mu cos zrobie...tym bardziej jak niedlugo urodzi sie drugie dziecko..boje sie jak to bedzie...czasami to kochane dziecko ale wiekszosc czasu tocze z nim walke od rana do wieczora o wszystko i nie mam juz sił..tzn. według mnie ja i tak wycwiczyłam swoją cierpliowść od jesieni i jestem o wiele spokojniejsza i jak ma te swoje napady to nie krzycze probuje przeczekac przytulam i tłuymacze..ale jak te napady sa o wszystko i co chwila to9 tez mi sil brakuje tym bardziej teraz na koncowce w ciazy..co robie zle? miał ktoś taki pryzpadek? czy to minie?
Wysłany: 19-12-2016 Temat postu: Wrzaski przy zasypianiu
Witam moj problem to uspienie mojego 20 miesiecznego synka, wiem ze ktos mial podobny ale u mnie jest troszke innaczej takze bardzo prosze o porady. Nasz syn jak skaczyl pol roku jest usypiany na rekach bujajac chodzi spac 19/20 to jest jego godzina. Od pewnego czasu budzi sie jak zawsze kolo 1/12 w nocy i robilismy to co zawsze bujanie n rekach i jak dobrze zasnal odkladalismy do lozeczka ale za kazdym razem zaczal sie wybudzac i tak w kolko trwalo to godzinami czasem do rana.. Postanowilismy nauczyc go samodzielnego zasypiania w swoim lozeczku po butli odkladamy go pilnujemy zeby nie wstawal myziamy po plecach bujamy jego cialem ale mija od 30min do nawet 2 h jak zasnie a na poczatku sa krzyki wrzaski istna walka z nin zeby sie uspokoil. Robimy tak dopiero 3 dzien i jak narazie nie widze poprawy nadal budzi sie w nocy i jak wyzej trzeba przetrwac ten jego placz. Czy dalej to praktykowac liczyc na to ze w koncu w spokoju zacznie zasypiac czy zmienic taktyke chociaz probowalismy juz wszystkiego. Czytania nie lubi muzyka tez nic nie daje przed snem nic nie jest w stanie go uspokic przed zasnieciem. Nie mam pojecia co robic dalej brnac w to dalej skoro juz zaczelismy i przezyc jakos czy go nie meczyc wracajac do bujania ale to nic nie rozwiaze prosze o pomoc w lozku z nami tez nie chce spac jest bardzo zywym i nerwowym dzieckiem moze jakis psycholog?

Znajomi

aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii

Dodatkowe informacje

Ostatnio odwiedzili:
aktywnosc pati21 04-01-2017
aktywnosc veronika 02-01-2017
Ta strona była odwiedzona 9341 razy.

Masz prawo do odwołania zgody wyrażonej podczas rejestracji w każdym czasie poprzez wysłanie swojego odwołania na adres: mjakmama24@grupazpr.pl lub iod@grupazpr.pl.

Serwis mjakmama.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.