Tab Content

Profil

Twoje ostatnie wpisy
Wysłany: 26-07-2012 Temat postu: 17- miesięczniak ciągle domaga się piersi, również w nocy przejdź do tematu
Dziękuję za odpowiedź. Akurat zęby wszystkie już ma przewidziane dla jego wieku, tzn. 16 sztuk, wszystkie 3-ki i 4-ki. Tylko 5-tek nie ma, ale to podobno wychodzi ok. 2 roku życia. Raczej bym wykluczyła ząbkowanie, bo jak mówię, chyba na razie mamy spokój, ale dziękuję bardzo za zainteresowanie i za sugestię. To jak ja mam go tego oduczyć? Zacisnąć zęby i próbować jakoś to przeczekać czy podjąć jakieś radykalne kroki?
Wysłany: 26-07-2012 Temat postu: 17- miesięczniak ciągle domaga się piersi, również w nocy przejdź do tematu
Witam! Adaś ma 17 miesięcy - tyle samo karmię go piersią. Początkowo oczywiście na żądanie- do ukończenia roku- co wiązało się z bardzo częstymi karmieniami, nawet co godzinę, w nocy co dwie. Wraz z rozszerzeniem diety po 6-tym m-cu ilość karmień nieco się zmniejszyła, tzn. niektóre z nich wykluczyłam. Jednak do ok.15 m-ca bardzo często budził się w nocy- nie potrafił przespać nawet 3 godzin! Przy każdej pobudce otrzymywał pierś - nie umiał inaczej zasnąć, niestety...Wieczorem również zasypia przy piersi... ;( Wreszcie chcąc wyeliminować budzenia o 2:00, 4:00 i 6:00 nauczyliśmy go zasypiania włączając mu kołysanki, leżał u nas w łóżku. W ten sposób udało się doprowadzić do tego, że jest w stanie na dzień dzisiejszy przespać max. 7 godzin (mając 17 miesięcy). Jeszcze miesiąc temu wyglądało to tak, że budził się ok. 4:00, dostawał pierś, spał dalej do ok. 6:00- 7:00, znowu pierś i spanie do 9:00. Wtedy kaszka na mm, drzemka ok. 13, po niej obiadek, następnie drugie danie z naszego talerza ;), póżniej deserek (owoce, jogurt, budyń lub kisiel domowej roboty, biszkopty, chrupki kukurydziane itp.), ok. 19:00 karmienie z piersi, a wieczorem zaś 300 ml kaszki mannej na mleku krowim. Wydaje mi się więc, że zjada sporo, przybiera na wadze prawidłowo, mimo to nadal budzi się często nad ranem do karmienia. I tu właśnie moje pytanie: czy to karmienie jest mu jeszcze potrzebne? Czy zacisnąć zęby i podawać pierś za każdym razem jak się obudzi czy może jest jakieś inne wyjście? Dodam, że jestem już tym karmieniem bardzo zmęczona, przez te 17 miesięcy tylko raz przespałam ciągiem 4 godziny, ogólnie jest to co najwyżej 2,5 - 3 godz. Śpię jak zając pod miedzą, czuwając, że w każdej chwili Adaś się obudzi i będę musiała go nakarmić, żeby z powrotem zasnął. Tylko zauważyłam, że on bardziej się bawi, ssie sobie dla przyjemności, wydaje mi się, że przełyka tylko troszeczkę na początku. Ostatnio karmienia bardzo się wydłużyły, jak obudzi się o tej 4:00 potrafi ssać nawet godzinę, nie da sobie zabrać, bo zaraz jest straszny płacz, więc robię wszystko żeby tylko spał dalej i mu pierś podaję...Ale sama przy tym nie mogę spać, więc czekam aż on zaśnie...Potem ledwie zasnę, a on budzi się znowu i cyrk zaczyna się od nowa... Ze dwa razy zdarzyło mu się przespać do tej 9:00 w ogóle bez budzenia (to było wielkie święto) i to dało mi do myślenia, że wcale nie potrzebuje tego karmienia, że nie jest raczej głodny....Marzę o tym, żeby tak spał zawsze.... Próbowałam oczywiście podawać wodę, ale odmawia, weźmie najwyżej łyka jak już go z mężem zmusimy i odmawia, odpycha, a domaga się piersi... Dodam, że smoczek odstawiliśmy chwilę przed skończeniem roczku,a właściwie Adaś sam z niego zrezygnował, nie potrzebował go. Do tego zaczął wołać o pierś np. bezpośrednio po obiedzie, kiedy powinien być najedzony oraz w porach, w których wcześniej już nie ssał np. o 13:00, 15:00, a od 17:00 aż do wieczornej kaszki moje bycie z nim polega na ciągłym odwracaniu uwagi od piersi...Jest lato, noszę bluzki na ramiączkach, które ułatwiają mu dostęp, więc jak tylko wezmę go na kolana lub chcę przytulić- on dobiera się do piersi...Muszę go więc zabawiać, wymyślać coraz to nowe atrakcje, żeby tylko nie myślał o piersi i nie chciał ssać....Jest to strasznie uciążliwe...Dochodzi do tego, że nawet jak mu dam to za chwilę szuka znowu, wkłada mi głowę w dekolt, szarpie bluzkę...Najgorzej gdy jesteśmy u rodziny lub znajomych - jest mi wtedy strasznie wstyd. Domyślam się, że sama sobie na to zapracowałam, ale wynikało to tylko z chęci zaspokojenia potrzeb dziecka- czyli karmienia go piersią tak długo jak tylko tego potrzebuje. Czy to już pora na odstawianie? Myślałam, że dziecko samo będzie ograniczać kolejne karmienia, bo coraz mniej będzie tego potrzebować, a on z upływem czasu domaga się coraz więcej, nawet jak jesteśmy świeżo po karmieniu, on za 10 minut chce znowu....Najgorsze jest to, że budzi się w nocy i nad ranem i inaczej nie umie zasnąć... Jak wyjść z tej sytuacji? Czy podawać dziecku pierś na życzenie czy odmawiać? Czy może to już pora żeby całkowicie zrezygnować z karmienia? Tylko jak to zrobić, jak on bez piersi nie potrafi zasnąć? Co robić, jak obudzi się w nocy? Wolałabym już nie wracać do smoczka, chyba jest już na to za duży... Jestem bardzo zagubiona w całej tej sytuacji, więc będę wdzięczna wszystkim, którzy zechcą mi pomóc: coś podpowiedzieć, zasugerować... Z niecierpliwością czekam na komentarz eksperta i bardzo o niego proszę.
Wysłany: 04-05-2012 Temat postu: Adaś nie chce nosić butów ! przejdź do tematu
Bardzo dziękuję za zaangażowanie, wszelkie sugestie i za pomoc. Udało się rozwiązać nasz problem!!!!!!!!! Mianowicie w akcie desperacji pożyczyłam od sąsiadki wszelkie buty jakie miała dla swojej córeczki. Chciałam poprzymierzać, w myśl zasady " a nuż się uda". No i rzeczywiście, wybrałam sznurowane trampki powyżej kostki. Przy zakładaniu płacz jak zawsze, ale twardo zakładam oba buciki i stawiam na podłodze. Płacz się wzmaga, nogi jak z betonu, nie mogą zgiąć się w kolankach ani zrobić kroku....Złapałam za te kolanka i pokazałam Adasiowi, że MOŻNA je zgiąć, zrobić krok i nic się złego nie dzieje. Zrobiłam kilka kroków jego nóżkami, a dalej poszedł już sam! Przez kilka godzin miał jeszcze problem z raczkowaniem, kucanie, siadaniem, klękaniem, ale później i to opanował. Poszliśmy w tenisówkach na spacer, wreszcie pochodził sobie po placu zabaw. A po powrocie przebrałam tenisówki na kapciuszki Befado i...nagle zero płaczu, żadnego kłopotu. Dziś bez problemu ubiera każde buciki. Nie mam pojęcia, co to było, dlaczego tak było, o co mu chodziło, co mu przeszkadzało - najważniejsze, że mamy to już za sobą!! Problem był straszny, bo jako że tak bardzo nietypowy to nikt nie umiał nam pomóc! Żadna mama z którą rozmawiałam, nie miała takiego klopotu, więc nie umiała nam doradzić! Na koniec jeszcze jedno zasadnicze pytanie. Pisze Pani, że najzdrowiej chodzić boso. Ale czy tę samą zasadę stosujemy, jeśli w domu są panele? Czy Adaś powinien chodzić w domu w skarpetkach z ABS czy w takich właśnie kapciach Befado? Po drugie: nosimy się z zamiarem kupienia małemu sandałków. Widzę na rynku dwa modele: odkryta pięta i odkryte palce, jedynie paski na stopie oraz model z zabudowaną piętą i palcami, a dziurki dookoła bucika. Jakie będą lepsze dla początkującego w chodzeniu Adasia? Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie, poświęcony czas i pomoc oraz proszę o odpowiedź na moje pytania. Pozdrawiam!
Wysłany: 20-04-2012 Temat postu: Adaś nie chce nosić butów ! przejdź do tematu
Serdecznie dziękujemy za odpowiedź, w Pani nasza ostatnia nadzieja ;) Pobadaliśmy Synkowi stópki i nic nie wskazuje na nadwrażliwość...Na dotyk nie reaguje, na łaskotanie się śmieje :) Różne faktury materiałów również nie robią na nim wrażenia. Stukaliśmy w stópki, masowaliśmy, głaskaliśmy i nic z tych rzeczy nie wzbudzało nadmiernej reakcji. Natomiast założenie kapcia już tak. Skończyło się na tym, że chwilę chodził po dworze w skarpetkach antypoślizgowych, ale wiem, że nie może to się więcej zdarzać po pierwsze dlatego, że stopa nie ma odpowiedniej stabilizacji,a po drugie dlatego, że pewnie mu za zimno ;) Mamy różne, przeróżne buciki, całkiem miękkie kapciuszki, nawet klapki na lato z takiej miękkiej panki i w każdym obuwiu jest jednakowy płacz. Najdziwniejsze jest to, że nawet nie można z nim próbować ćwiczyć z tym chodzeniem, bo włożenie jakiegokolwiek obuwia na nóżkę oznacza całkowite zesztywnienie nogi i brak poruszania nią, zginania jej w kolanie czy w kostce. Na zrobieniu kroku nie ma szans.... Jesteśmy strasznie zrezygnowani, bo to naprawdę trwa już od miesiąca, codziennie próbujemy mu zakładać i go przyzwyczajać a nic się nie zmienia... Nie wiemy, czy próbować dalej czy może zaprzestać prób i zacząć wszystko od nowa za jakiś czas? Tylko szkoda nam ciepłych wiosennych dni, kiedy Adaś mógłby już sobie na dworze spacerować i widać, że tego chce, bo w wózku nie może usiedzieć, ale bez butków? Co tu robić???
Wysłany: 19-04-2012 Temat postu: Adaś nie chce nosić butów ! przejdź do tematu
Witam! Adaś ma 13 i pół miesiąca. Chodzi od miesiąca, choć jeszcze nie pewnie i na krótkie dystanse. Chcielibyśmy (on oczywiście również!) móc spacerować z nim troszkę na dworze, na placu zabaw, na tarasie przed domem. Jednak do tego konieczne są buciki, których Adaś nie pozwala sobie ubrać! Po prostu dostaje histerii jak tylko próbuję mu ubrać jakiekolwiek obuwie: czy to miękkie kapcie, czy adidaski, trampki, półbutki, trzewiki....Toleruje jedynie skarpetki ze skórzaną podeszwą i w takich "biega" w domu... Ale co ubrać na dwór? Próbujemy go oswajać z bucikami, bawimy się nimi, zakładamy misiowi i wtedy nie ma problemu. Nawet jak powiem mu "załóż bucika na nóżkę" to zakłada, także nie wygląda mi to na jakiś problem psychologiczny, bardziej fizyczny, bo zaraz po założeniu zaczyna tak strasznie płakać, jakby go coś bolało... Ale zakładam naprawdę różne buciki, próbowałam nawet z kilka rozmiarów większymi, miękkimi kapciami, żeby mieć pewność, że nic go nie uwiera, nie ciśnie...Ale jemu nawet klapeczki przeszkadzają. I nie jest to kapryszenie, nie jest to płacz w stylu marudzenia, tylko autentyczna "krzywda" mu się dzieje...Płacze dopóty dopóki mu butów z nogi nie zdejmę....Nie da niczym zająć, zagadać. Jak tylko zdejmę to od razu się uspokaja. Jak próbuje go postawić na podłodze w bucikach na nóżkach to ma je jak z drewna, sztywne, nie ma najmniejszej szansy, żeby zrobił choć krok...Buty na nogach= nogi z betonu, nawet nimi nie porusza.... Jesteśmy już z mężem załamani, wszystkie dzieci noszą buciki, kapciuszki, tylko nasz Adaś nie...O spacerach cała nasza trójka może pomarzyć...Próbujemy już od miesiąca i nic się nie poprawia, nie przyzwyczaja się... Dodam jeszcze tylko, bo może ma to znaczenie, że od urodzenia Adaś często podkurcza paluszki u stóp. Dość mocno, aż stopa wygina się w pałąk...Za chwilę już prostuje i jest ok, a za moment znowu podkurcza. Chodzi na całych stopach, wydaje mi się, że prawidłowo. Urodził się przez CC, po 13 godz. porodu SN. w 40 tc, 10 pkt w skali Apgar. Wszystko w porządku, zdrowy. Raczkowanie zaczął jak skończył 9 miesięcy, chodzenie 2 tygodnie po roczku. Bardzo proszę o pomoc, bo jesteśmy już zagubieni, nie wiemy CO ROBIĆ? Jak go przekonać do tych bucików? O co może chodzić, że nie chce ich mieć na nóżkach? Czy jest potrzebna wizyta u lekarza? Jeśli tak to jakiego? Ortopeda? Z góry serdecznie dziękuję za czas poświęcony na przeczytanie i za pomoc. Beata
Ostatnie wpisy w obserwowanych
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
Grupy, których jesteś członkiem
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
Ostatnio aktywne grupy
Ostatnio odwiedzane
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 17-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Wysłany: 10-02-2013 Temat postu: Aniołkowe Mamy. przejdź do tematu
Ja niestety już nie mogę się starać o bobasa ☹
Ostatnie wpisy znajomych
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
Znajomi
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
Znajdź posty użytkownika
Wpisz nazwę użytkownika aby odnaleźć jego wypowiedzi na forum
Zaproś znajomych spoza forum
Wpisz adres e-mail znajomego
Ulubione wpisy w blogach
aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii
mama_adasia
aktywnosc mama_adasia
Zarejestrowany 09-01-12
Ostatno aktywny: 17-02-13 15:24

Albumy

aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii

Wpisy

Dziękuję za odpowiedź. Akurat zęby wszystkie już ma przewidziane dla jego wieku, tzn. 16 sztuk, wszystkie 3-ki i 4-ki. Tylko 5-tek nie ma, ale to podobno wychodzi ok. 2 roku życia. Raczej bym wykluczyła ząbkowanie, bo jak mówię, chyba na razie mamy spokój, ale dziękuję bardzo za zainteresowanie i za sugestię. To jak ja mam go tego oduczyć? Zacisnąć zęby i próbować jakoś to przeczekać czy podjąć jakieś radykalne kroki?
Witam! Adaś ma 17 miesięcy - tyle samo karmię go piersią. Początkowo oczywiście na żądanie- do ukończenia roku- co wiązało się z bardzo częstymi karmieniami, nawet co godzinę, w nocy co dwie. Wraz z rozszerzeniem diety po 6-tym m-cu ilość karmień nieco się zmniejszyła, tzn. niektóre z nich wykluczyłam. Jednak do ok.15 m-ca bardzo często budził się w nocy- nie potrafił przespać nawet 3 godzin! Przy każdej pobudce otrzymywał pierś - nie umiał inaczej zasnąć, niestety...Wieczorem również zasypia przy piersi... ;( Wreszcie chcąc wyeliminować budzenia o 2:00, 4:00 i 6:00 nauczyliśmy go zasypiania włączając mu kołysanki, leżał u nas w łóżku. W ten sposób udało się doprowadzić do tego, że jest w stanie na dzień dzisiejszy przespać max. 7 godzin (mając 17 miesięcy). Jeszcze miesiąc temu wyglądało to tak, że budził się ok. 4:00, dostawał pierś, spał dalej do ok. 6:00- 7:00, znowu pierś i spanie do 9:00. Wtedy kaszka na mm, drzemka ok. 13, po niej obiadek, następnie drugie danie z naszego talerza ;), póżniej deserek (owoce, jogurt, budyń lub kisiel domowej roboty, biszkopty, chrupki kukurydziane itp.), ok. 19:00 karmienie z piersi, a wieczorem zaś 300 ml kaszki mannej na mleku krowim. Wydaje mi się więc, że zjada sporo, przybiera na wadze prawidłowo, mimo to nadal budzi się często nad ranem do karmienia. I tu właśnie moje pytanie: czy to karmienie jest mu jeszcze potrzebne? Czy zacisnąć zęby i podawać pierś za każdym razem jak się obudzi czy może jest jakieś inne wyjście? Dodam, że jestem już tym karmieniem bardzo zmęczona, przez te 17 miesięcy tylko raz przespałam ciągiem 4 godziny, ogólnie jest to co najwyżej 2,5 - 3 godz. Śpię jak zając pod miedzą, czuwając, że w każdej chwili Adaś się obudzi i będę musiała go nakarmić, żeby z powrotem zasnął. Tylko zauważyłam, że on bardziej się bawi, ssie sobie dla przyjemności, wydaje mi się, że przełyka tylko troszeczkę na początku. Ostatnio karmienia bardzo się wydłużyły, jak obudzi się o tej 4:00 potrafi ssać nawet godzinę, nie da sobie zabrać, bo zaraz jest straszny płacz, więc robię wszystko żeby tylko spał dalej i mu pierś podaję...Ale sama przy tym nie mogę spać, więc czekam aż on zaśnie...Potem ledwie zasnę, a on budzi się znowu i cyrk zaczyna się od nowa... Ze dwa razy zdarzyło mu się przespać do tej 9:00 w ogóle bez budzenia (to było wielkie święto) i to dało mi do myślenia, że wcale nie potrzebuje tego karmienia, że nie jest raczej głodny....Marzę o tym, żeby tak spał zawsze.... Próbowałam oczywiście podawać wodę, ale odmawia, weźmie najwyżej łyka jak już go z mężem zmusimy i odmawia, odpycha, a domaga się piersi... Dodam, że smoczek odstawiliśmy chwilę przed skończeniem roczku,a właściwie Adaś sam z niego zrezygnował, nie potrzebował go. Do tego zaczął wołać o pierś np. bezpośrednio po obiedzie, kiedy powinien być najedzony oraz w porach, w których wcześniej już nie ssał np. o 13:00, 15:00, a od 17:00 aż do wieczornej kaszki moje bycie z nim polega na ciągłym odwracaniu uwagi od piersi...Jest lato, noszę bluzki na ramiączkach, które ułatwiają mu dostęp, więc jak tylko wezmę go na kolana lub chcę przytulić- on dobiera się do piersi...Muszę go więc zabawiać, wymyślać coraz to nowe atrakcje, żeby tylko nie myślał o piersi i nie chciał ssać....Jest to strasznie uciążliwe...Dochodzi do tego, że nawet jak mu dam to za chwilę szuka znowu, wkłada mi głowę w dekolt, szarpie bluzkę...Najgorzej gdy jesteśmy u rodziny lub znajomych - jest mi wtedy strasznie wstyd. Domyślam się, że sama sobie na to zapracowałam, ale wynikało to tylko z chęci zaspokojenia potrzeb dziecka- czyli karmienia go piersią tak długo jak tylko tego potrzebuje. Czy to już pora na odstawianie? Myślałam, że dziecko samo będzie ograniczać kolejne karmienia, bo coraz mniej będzie tego potrzebować, a on z upływem czasu domaga się coraz więcej, nawet jak jesteśmy świeżo po karmieniu, on za 10 minut chce znowu....Najgorsze jest to, że budzi się w nocy i nad ranem i inaczej nie umie zasnąć... Jak wyjść z tej sytuacji? Czy podawać dziecku pierś na życzenie czy odmawiać? Czy może to już pora żeby całkowicie zrezygnować z karmienia? Tylko jak to zrobić, jak on bez piersi nie potrafi zasnąć? Co robić, jak obudzi się w nocy? Wolałabym już nie wracać do smoczka, chyba jest już na to za duży... Jestem bardzo zagubiona w całej tej sytuacji, więc będę wdzięczna wszystkim, którzy zechcą mi pomóc: coś podpowiedzieć, zasugerować... Z niecierpliwością czekam na komentarz eksperta i bardzo o niego proszę.
Wysłany: 04-05-2012 Temat postu: Adaś nie chce nosić butów !
Bardzo dziękuję za zaangażowanie, wszelkie sugestie i za pomoc. Udało się rozwiązać nasz problem!!!!!!!!! Mianowicie w akcie desperacji pożyczyłam od sąsiadki wszelkie buty jakie miała dla swojej córeczki. Chciałam poprzymierzać, w myśl zasady " a nuż się uda". No i rzeczywiście, wybrałam sznurowane trampki powyżej kostki. Przy zakładaniu płacz jak zawsze, ale twardo zakładam oba buciki i stawiam na podłodze. Płacz się wzmaga, nogi jak z betonu, nie mogą zgiąć się w kolankach ani zrobić kroku....Złapałam za te kolanka i pokazałam Adasiowi, że MOŻNA je zgiąć, zrobić krok i nic się złego nie dzieje. Zrobiłam kilka kroków jego nóżkami, a dalej poszedł już sam! Przez kilka godzin miał jeszcze problem z raczkowaniem, kucanie, siadaniem, klękaniem, ale później i to opanował. Poszliśmy w tenisówkach na spacer, wreszcie pochodził sobie po placu zabaw. A po powrocie przebrałam tenisówki na kapciuszki Befado i...nagle zero płaczu, żadnego kłopotu. Dziś bez problemu ubiera każde buciki. Nie mam pojęcia, co to było, dlaczego tak było, o co mu chodziło, co mu przeszkadzało - najważniejsze, że mamy to już za sobą!! Problem był straszny, bo jako że tak bardzo nietypowy to nikt nie umiał nam pomóc! Żadna mama z którą rozmawiałam, nie miała takiego klopotu, więc nie umiała nam doradzić! Na koniec jeszcze jedno zasadnicze pytanie. Pisze Pani, że najzdrowiej chodzić boso. Ale czy tę samą zasadę stosujemy, jeśli w domu są panele? Czy Adaś powinien chodzić w domu w skarpetkach z ABS czy w takich właśnie kapciach Befado? Po drugie: nosimy się z zamiarem kupienia małemu sandałków. Widzę na rynku dwa modele: odkryta pięta i odkryte palce, jedynie paski na stopie oraz model z zabudowaną piętą i palcami, a dziurki dookoła bucika. Jakie będą lepsze dla początkującego w chodzeniu Adasia? Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie, poświęcony czas i pomoc oraz proszę o odpowiedź na moje pytania. Pozdrawiam!
Wysłany: 20-04-2012 Temat postu: Adaś nie chce nosić butów !
Serdecznie dziękujemy za odpowiedź, w Pani nasza ostatnia nadzieja ;) Pobadaliśmy Synkowi stópki i nic nie wskazuje na nadwrażliwość...Na dotyk nie reaguje, na łaskotanie się śmieje :) Różne faktury materiałów również nie robią na nim wrażenia. Stukaliśmy w stópki, masowaliśmy, głaskaliśmy i nic z tych rzeczy nie wzbudzało nadmiernej reakcji. Natomiast założenie kapcia już tak. Skończyło się na tym, że chwilę chodził po dworze w skarpetkach antypoślizgowych, ale wiem, że nie może to się więcej zdarzać po pierwsze dlatego, że stopa nie ma odpowiedniej stabilizacji,a po drugie dlatego, że pewnie mu za zimno ;) Mamy różne, przeróżne buciki, całkiem miękkie kapciuszki, nawet klapki na lato z takiej miękkiej panki i w każdym obuwiu jest jednakowy płacz. Najdziwniejsze jest to, że nawet nie można z nim próbować ćwiczyć z tym chodzeniem, bo włożenie jakiegokolwiek obuwia na nóżkę oznacza całkowite zesztywnienie nogi i brak poruszania nią, zginania jej w kolanie czy w kostce. Na zrobieniu kroku nie ma szans.... Jesteśmy strasznie zrezygnowani, bo to naprawdę trwa już od miesiąca, codziennie próbujemy mu zakładać i go przyzwyczajać a nic się nie zmienia... Nie wiemy, czy próbować dalej czy może zaprzestać prób i zacząć wszystko od nowa za jakiś czas? Tylko szkoda nam ciepłych wiosennych dni, kiedy Adaś mógłby już sobie na dworze spacerować i widać, że tego chce, bo w wózku nie może usiedzieć, ale bez butków? Co tu robić???

Znajomi

aktualnie nie masz wpisów w tej kategorii

Dodatkowe informacje

Ostatnio odwiedzili:
Ta strona była odwiedzona 2631 razy.

Masz prawo do odwołania zgody wyrażonej podczas rejestracji w każdym czasie poprzez wysłanie swojego odwołania na adres: mjakmama24@grupazpr.pl lub iod@grupazpr.pl.

Serwis mjakmama.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody TIME S.A. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody TIME S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.