Strona 2 z 2
Pokaż wyniki od 11 do 18 z 18

Szpital Warszawa Madalińskiego

  1. #11
    Leżałam tam na paru oddziałach Z Madalińskiego polecam dr. Krzywdzińskiego i dr. Gawlaka na porodówce, a położną panią Golbę Krysię - złoty człowiek! A znowu o niej powiedziała mi położna z ginekologii pani Marzenka Lipnicka - też polecam ma ogromne doświadczenie, i szczęśliwą rękę bo wszystko się goiło bardzo szybko. I jeszcze dobra siostrzyczka pani Kornatowska (albo Kondratowska)

  2. dzieckozakupy.pl
  3. #12
    Senior Member Awatar Vella
    Dołączył
    Jun 2011
    Mieszka w
    Warszawa
    O mnie
    Jestem mamą, moja córka Matylda urodziła się 9 lutego 2012
    Posty
    3,653
    Wpisów
    1
    Cytat Zamieszczone przez puszystamami Zobacz posta
    Leżałam tam na paru oddziałach Z Madalińskiego polecam dr. Krzywdzińskiego (...)
    Akurat do tego pana bym nie chciała wrócić.
    A znam go bo prowadził moją ciążę na Madalińskiego (na szczęście i tak chodziłam do niego tylko pro forma, a ciążę prowadziłam prywatnie) i odbierał poród.
    X ma prześladowcę. Namolna dziewucha śledzi jego posty i wykorzystuje jego dane osobowe. Co powinien zrobić X?


  4. #13
    Administrator Awatar Nowotka
    Dołączył
    Sep 2010
    Mieszka w
    Warszawa
    O mnie
    administrator
    Posty
    1,091

  5. #14
    Senior Member Awatar monika8804
    Dołączył
    Dec 2011
    O mnie
    Jestem mamą Wiktorii i Asi :*
    Posty
    204
    Ja rodziłam w tym szpitalu w styczniu 2012. I ogólnie mam dobre wspomnienia. Zaczęło się od tego że w dniu terminy porodu, rano miała zgłosić się na ktg,były skurcze nieregularne ale z powodu wysokiego ciśnienia i rozwarcia na 3 cm skierowano mnie na IP, było mnóstwo ludzi więc na badanie czekałam ok 11 do 14. ok 14 znów ktg (około około godzinne), w gabinecie przyjęły mnie dwie przesympatyczne Panie, dzięki czemu atmosfera była miła. Zanim załatwiłam formalności i przebrałam się była godzina 16 kiedy trafiłam na blok porodowy, trafiłam na tą jedyną salę dwuosobową, pierwsza położna jaką miałam była nie zbyt miła ale zajmowała się mną głównie studentka, później kiedy poprosiłam o salę jednoosobową powiedziano mi że obecnie wszystkie są zajęte ale jeśli się coś zwolni to mnie przeniosą i tak też się stało bez żadnego problemu. Akurat przyszła nocna zmiana personelu, położną którą mi przydzielono była p. ANNA SOSZYŃSKA - cudowna położna, wręcz anioł. Mogłam przyjmować tako pozycje jak chciałam. Kiedy przyszły skurcze parte było tak samo, pani położna mówiła jakie pozycje będą korzystne i wygonie, zdecydowałam rodzić klęcząc na łóżku, parłam w takim tempie jak chciałam, w ostatniej fazie zmieniłam pozycje kładąc się na lewym boku i mogłam dotknąć główki dziecka. Dzięki temu jak postępował poród i podejściu położnej udało się ochronić krocze. Po porodzie dziecko położono na moim brzuchy i dwie godziny byliśmy sami z mężem i córcią. Na sali poporodowej też było ok, fakt że zbytnio nie miałam potrzeby wzywania personelu bo radziłam sobie sama,przy każdym szczepieniu i badaniu byłam z dzieckiem. Mojej córci była potrzebna konsultacja rehabilitanty z powodu stópek, pani rehabilitantka przyszła bardzo szybko i pokazała mi jak masować stópki małej. Dla mnie minusem było to że było zimno w łazience (a to środek zimy i mrozy -20 stopni były).
    Teraz jestem w drugiej ciąży i pomimo że się przeprowadziłam i mieszkam 60km od Warszawy to również planuję rodzić w tym szpitalu. Mam nadzieję że będzie taki jak pierwszy



  6. #15
    Junior Member
    mamaszczescia

    Dołączył
    Dec 2013
    O mnie
    Jestem mamą, moje dziecko urodziło się 2013-02-18 zobacz kalendarz
    Posty
    6
    Cześć Dziewczyny

    ja także rodziłam na Madalińskiego. Trudno mi o tym pisać, chociaż wszystko skończyło się pomyślnie i chyba nie był to najcięższy poród o jakim można przeczytać w necie ale....

    .... no nie mam najlepszych wspomnień.

    Pojechałam na KTG i zostałam (zanikowe tętno płodu). Więc jak zanikowe to spodziewałam się, że będę zaraz "ciągnięta" do porodu, a tymczasem spędziłam tam ponad tydzień na patologii ciąży - po co???? Bo zanikowe tętno płodu! A podczas KTG, kiedy Dzidzi tętno zanikało i razem z koleżanką w sali martwiłyśmy się o co chodzi położna przychodziła i ruszała brzuchem albo kazała zjeść słodycz (miałam cukrzycę więc nie jadłam, ale rada beznadziejna). 3-krotnie wywoływano mi poród (oksytocyna, żel dopochwowy, oksytocyna). co dziennie podczas badania robiono "masaż" szyjki macicy....

    Po 2 wywoływaniu załamałam się i chciałam wypisać do domu. Wtedy jakaś życzliwa położna (pierwsza życzliwa jaką tam spotkałam) podtrzymywała mnie na duchu. Dodam też że od 2-go wywoływania byłam przerzucona na sale bardzo blisko bloku porodowego bo "tutaj lepiej słychać i panie zaczynają rodzić". Także ani się wyspać ani rodzić.... :>

    Po 3 wywoływaniu kiedy nic się nie zmieniło ( zero rozwarcia), wraz z drugą życzliwą położną zdecydowaliśmy o cesarskim cięciu i o nie poprosiłam lekarza, który przystał na to. Cesarskie cięcie to nic przyjemnego ale nie o to tu chodzi. Chociaż powiem, że lekarka i pielęgniarka anestezjologiczna to były przemiłe kobiety! A pani doktor, która mnie operowała nawet pogratulowałą pięknej Dzidzi

    Po cesarskim cięciu sala poporodowa nie należy do najfajnijszych - leżałam w przezroczystej szpitalnej koszuli naprzeciw drzwi, w które ciągle ktoś zaglądał. Było to krępujące. Ale położna przystawiła mi od razu na niej dziecko do piersi, mała zaczęła od razu ssac - to było wspaniałe i za to dziękuję!

    Ponieważ nadeszła zmiana dyżurow po niecałych 7 h przewieziono mnie na salę poporodową. Zdecydowałam się na wykupienie sali 1-osobowej. POLECAM. Komfort duży i wreszcie jest po ludzku - rodzina razem!

    Miałam w nocy problem z pokarmem i położna od razu mi doradziła co robić i wytłumaczyła jak z tego wybrnąć. To było przemiłe!

    Więc mimo, że Dzidzia jest moim największym skarbem ma takie uczucie, że to nie tak powinno chyba wyglądać i że mało w tym było "rodzenia po ludzku" i nie chodzi tu o cesarskie cięcie, tylko machinalizację i utraśmowienie całej sprawy. Ale to chyba tak już jest z polskich szpitalach....

    Może więc poród w domu?????

  7. #16

    Podobne doświadczenia

    Rodzilam w 2014 na Madalinskiego. W II. fazie lekarka - blondynka, kręcone włosy, której spieszyło się do kolejnej rodzącej, spytała męża obecnego na sali - "Tatusiu, z której strony dziecko kopało?" - mąż zdębiał, ja odpowiedziałam na pytanie. Chwilę później zupełnie nieoczekiwanie lekarka zastosowała chwyt kristellera, dziecko wyskoczyło z dróg rodnych. Niestety nikt nie poinformował o konieczności wykonania usg przezciemiączkowego w celu wykrycia wylewów i podjęcia wczesnej rehabilitacji. W dokumentacji medycznej, o którą wnioskowałam, zapisano "poród siłami natury", "pierwsze karmienie piersią w czasie kontaktu cialo do ciała - TAK" - pomimio, iż wbrew rozporządzeniu min zdrowia z 2014 nie umożliwiono mi kontaktu "skora do skory" podczas pierwszego karmienia, od razu ubrano dziecko i wywieziono na korytarz, czekałam karmiąc dziecko na przewiezienie mnie do oddziału położniczego przy pomieszczeniu socjalnym, gdzie mocno przeziębiona sprzątaczka co chwilę powtarzała "obym tylko nie zaraziła pani dziecka".



    Cytat Zamieszczone przez hcurdk@gmail.com Zobacz posta
    Niedawno rodziłam w szpitalu na Madalińskiego w Warszawie i jestem załamana. Nie wiem co dla nich oznacza rodzić po ludzku? Ładna porodówka tak, ale brak kompetentnych lekarzy, którzy poinformują o stanie zdrowia i przebiegu porodu. Jeżeli ktoś zastanawia się nad wyborem szpitala to unikajcie tego miejsca, piszę to bo chcę mieć czyste sumienie.
    Trafiłam na izbę przyjęć na badanie, chciałam rodzić gdzie indziej ,ale tam było bliżej tego dnia. Lekarz badając mnie ginekologicznie tak wsadził mi głęboko palce, że aż syknęłam (dzień przed terminem porodu chyba bada się delikatnie) i stwierdził 2 cm, sądzę, że to on do nich doprowadził. Zostaliśmy więc. Nikt do mnie nie zaglądał przez 4 godziny, dobrze, że mąż był obok.
    Nikt w czasie porodu mnie nie poinformował, że są jakieś problemy (byłam przytomna, mój mąż był obok i kilka razy pytaliśmy się czy wszystko ok), o niedotlenieniu dziecka i zagrażającej zamartwicy płodu dowiedziałam się z karty wypisowej odebranej 10 dni po porodzie. Nikt nie powiedział, że był zakładany próżnociąg, w czasie porodu mówili, że to pylotka, ja nie widziałam co robią tyko, że lekarz mi na brzuchu się położył wyciskając malucha ( myślałam, że to normalne procedury) dzień po porodzie na obchodzie lekarz zapytał się czy miałam vakum, nawet nie wiedziałam co to jest powiedziałam, że nie a on się zdziwił i powiedział, ze tak jest w karcie. Nikt nie przyszedł omówić stanu mojego (byłam szyta bardzo głęboko co dopiero mój ginekolog mi powiedział) ani dziecka a po 3 dniach okazało się, że był krwotok do mózgu i nikt nie ostrzegł, że był problem w czasie porodu, że trzeba dziecko obserwować, żadnych informacji odbębnili swoje, dziecko jako produkt uboczny porodu (dziecko mi przewieźli do innego szpitala, gdzie od razu podłączono je pod aparaturę monitorującą i dostało leki przeciwdrgawkowe profilaktycznie, ponadto powiedziano mi, że nie wolno dzieckiem potrząsać, kołysać, bardzo ostrożna pielęgnacja bo może dojść do kolejnych krwotoków...( a na Madalińskiego przez 5 dni nikt nawet mnie nie ostrzegł, że na coś trzeba zwracać uwagę, że trzeba bardzo uważać, że dziecku coś grozi). Nie byłam jedyną pacjentką tego dnia, gdzie tak zakończył się poród, gdzie przyśpieszali go na siłę i skończył się przóżnociągiem, bo im sal brakowało to przyspieszali.
    Pediatrzy i rehabilitanci oglądający mój skarb w innym już szpitalu byli oburzeni mówili, że powinnam mieć cesarkę, że próżnociągu się nie stosuje już a na pewno nie tak lekkomyślnie. Co więcej gdyby nie obecność mojego męża to by nikt nawet do mnie nie zajrzał bo w nocy położone tylko gadały i śmiały się i zapomniały, że jestem w sali obok. Po porodzie gdy mój maluch jeszcze był w innym szpitalu przyjechałam na izbę przyjęć z gorączkę i ostrym bólem w brzuchu, nawet nie chcieli mnie zbadać chociaż opieka po porodzie ich obowiązuje. Dla nich najważniejsza jest kasa z porodu a jak on się odbędzie i co potem się dzieje z dzieckiem mają gdzieś.
    O stanie zdrowia mojego dziecka poinformował mnie dopiero lekarz w innym szpitalu. Koleżanka z która byłam na sali również po takim porodzie nawet nie wiedziała, ze jej dzieck zabrali i wykonywali usg główki dowiedziała się dzięki mnie, jak powiedziałam że mojemu maluchowi robili, to sama zaczęła drążyć temat u lekarki. Co więcej nie odebrali od nas dokumentów, które wypełnialiśmy na izbie przyjęć takich jak zgoda na świadomy poród, zgoda na przetoczenie krwi, wywiad epidemiologiczny i nawet się nie zorientowali co znaczy, ze osoby przeprowadzające poród nawet nie zajrzały do naszej karty!!!
    Proszę dwa razy pomyślcie, a jeśli już tam to pilnujcie by mąż był przy was cały czas i domagajcie się wiedzy na temat tego co robią! A najlepiej nagrajcie chociaż na dyktafonie! Trzymajcie się ciepło i powodzenia!

  8. #17
    Senior Member Awatar nelke
    Dołączył
    Dec 2015
    O mnie
    Jestem w ciąży, mam termin porodu na 2016-07-07 zobacz kalendarz
    Posty
    1,053
    Poszukuję aktualnych informacji o szpitalu na Madalińskiego - czy któraś z Pań rodziła tam w 2015 roku?

  9. encyklopedie Encyklopedia zdrowia dziecka Encyklopedia ciąży
  10. #18
    Member
    puszekk

    Dołączył
    Nov 2015
    O mnie
    Jestem mamą, moje dziecko urodziło się 2015-11-17 zobacz kalendarz
    Posty
    85
    Moim zdaniem najlepszy szpital dla dziecka to ten Medicoveru . W szpitalu mają super podejście do dziecka, są dostępni lekarze w dni wolne i święta. Tak dokładnie, dostępny jest pediatra oraz chirurg dziecięcy. Oczywiście, rodzice mają stały kontakt z dzieckiem, nie ma czegoś takiego jak godzina wizyt.

Newsletter Mjakmama24.pl

Odwiedzający odnaleźli tę stronę dzięki wyszukiwaniu fraz:

Brak wyników do wyświetlenia!

Zwiń / Rozwiń Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest Aktywny(e)
  • EmotikonyAktywny(e)
  • [IMG] kod jest Aktywny(e)
  • [VIDEO] code is Aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony
Serwis mjakmama24.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.