Strona 2791 z 10063
Pokaż wyniki od 27,901 do 27,910 z 100622

Styczniówki 2016 :)

  1. #27901
    Senior Member
    veronika

    Dołączył
    Jun 2015
    O mnie
    Amelka urodzila sie 11 grudnia 2015:)
    Posty
    15,238
    Wpisów
    3
    Cytat Zamieszczone przez aleksandramagdalena Zobacz posta
    taaa, już sobie wyobraziłam te rozmazane oczy i spływający podkład wolę postraszyć bez makijażu jednak
    Haha nie wiedzieli by kogo pierwszego myc Waneske czy Ciebie

  2. dzieckozakupy.pl
  3. #27902
    Senior Member Awatar AniaSal
    Dołączył
    Sep 2015
    O mnie
    Jestem w ciąży, mam termin porodu na 2016-01-08 zobacz kalendarz
    Data
    -8.01.2016
    Posty
    4,069
    Cytat Zamieszczone przez Kaktusowo Zobacz posta
    ehh a przeprosila chociaz? ... no z oparzeniem to tylko zabobony slyszalam, ze tam gdzie sie opatrzy tam dziecie bedzie miec znamie. ja juz sie po lapach nie raz oparzylam, mam nadzieje ze mój bąbel nie wyjdzie cały w plamach :P
    Tak przeprosiła nawet biegała i mi ścierke dawała... myśle że nic nie bedzie.

    Co do 8.01 to ja też jeszcze z Wami jestem !

    Dobra dziewuszki ide chyba spać bo jutro z moim po sąsiadów jedziemy bo wracają z zagranicy :P

  4. #27903
    Senior Member Awatar Kaktusowo
    Dołączył
    Sep 2015
    O mnie
    Jestem mamą, moje dziecko urodziło się 2016-01-17 zobacz kalendarz
    Posty
    4,312
    w ogole dziewczyny mowicie, ze macie wizyty teraz czesciej etc na koniec.. a ja to kurde mialam w pon i nastepna tego 4 stycznia dopiero, o ktg zero wieści, ja juz nie wiem.. nic sie zlego nie dzieje i w ogole ale tak jak jest napisane np w gazetach, karcie ciazy, ze powinny byc co tydzien czy cos wizyty. aaa dobra nie mysle o tym, musze sie czyms produktywnym zajac. o, moze jakies internetowe zakupki
    Pamiętajcie o pysznych przepisach z naszej strony!!

  5. #27904
    Senior Member Awatar cotton
    Dołączył
    May 2015
    O mnie
    Jestem mamą, moje dziecko urodziło się 2015-12-09 zobacz kalendarz
    Posty
    583
    Hej Dziewczyny
    Kurde bela miałam pisać wczoraj, ale ten czas jakoś tak ucieka, że szok. Jeszcze zawsze próbuję nadrobić wszystko co się da, a później już nie mam czasu na napisanie. Natalka jest grzeczniutka, pierwszą noc nam płakała, ale jak wzięliśmy do łóżka to spokój momentalny. W sumie jeszcze trzy tygodnie miała siedzieć w brzuszku, myślę, że potrzebuje takiej bliskości. Karmimy się co trzy godzinki i generalnie uczymy się siebie nawzajem. Co mogę powiedzieć- cudownie mieć tego Szkraba przy sobie! <3

    Miałam napisać co nieco o porodzie, to proszę.
    (UWAGA: Czytasz na własną odpowiedzialność)

    Tak jak już wspominałam, było to totalnie niespodziewane, żadnych skurczy, bóli (oprócz spojenia łonowego, ale to mnie bolało cały czas). Coś tam podświadomie myślałam, że może to będzie wcześniej, w ten sam dzień dzwoniłam do przychodni pytać, czy są już moje wyniki GBS żeby mieć w razie wypadku (oczywiście nie było) i mówiłam mamie, że muszę iść powtórzyć to badanie na grupę krwi, bo mój papierek raczej satysfakcjonujący nie będzie. Jeszcze odebrałam od kuriera moje bokserki w których planowałam rodzić i zadowolona mówiłam, że mam już prawie wszystko i żeby ten tydzień chociaż jeszcze wytrzymać. Wieczorkiem siedziałam z Mężem, graliśmy w Scrabble, totalnie nic się nie działo. Koło 21 położyłam się na wersalce, wzięłam telefon, tradycyjnie weszłam na forum i nagle czuję, że coś zaczyna mi się robić mokro. Poszłam do łazienki, myślę, że tyle bym przecież nie popuściła :P W łazience jeszcze trochę wód się polało. Poszłam więc do Męża i mówię „chyba wody mi zaczęły odchodzić, będziemy jechać”. Wyobraźcie sobie jego przerażoną minę :P Zaczął latać, że jedziemy, że nie ma czasu, więc go próbowałam uspokoić, że nie mam skurczy, że spokojnie. Pokazałam mu gdzie jest wszystko przygotowane i poszłam sobie pod prysznic. Jak mi się udało pozbierać (ku jemu wielkiemu zniecierpliwieniu) pojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć oczywiście badanie + wszystkie formalności, wody leciały cały czas. Miałam centymetr rozwarcia, dopiero jakieś dwa skurcze i kobieta mówi do Męża czy chce zostać czy jechać do domu, bo sobie całą noc mogę spokojnie przeleżeć. Oczywiście został, jakżeby inaczej Później przyszła doktorka, jeszcze raz zbadała (znowu im trochę salę zalałam), wzięła na USG, po czym przeniosłam się na salę porodową. I dupa z moimi bokserkami, położna kazała się przebrać do tej koszuli którą miałam do karmienia. No cóż. Podłączyli mnie do KTG, skurcze były coraz bardziej bolesne (mój tylko „ooo jest ponad 100, jest ponad 100!”) hehe czułam Ale to jeszcze było do przeżycia. Poleżałam tak z godzinkę, bolało coraz bardziej. Na chwilę wstałam, po czym przeniosłam się na piłkę. I tam zaczęły się już bóle parte które trwały bardzo długo i myślałam, ze z tej piłki nigdy już nie wstanę. Zanim się podniosłam do trochę trwało, dodam, że cały personel zajmował się kobietą rodzącą obok, więc nawet nie wiedziałam jak sytuacja u mnie wygląda. Jak cudem udało mi się podnieść z tej cholernej piłki, nie mogłam wejść na łóżko, rety ale masakra jak sobie przypomnę!:P Przyszły babeczki i powiedziały, że rozwarcie pełne. I cały czas okrutne bóle parte, myślałam, że umrę i że mnie rozerwie! Tylko słyszałam „dmuchaj świeczki, dmuchaj świeczki!”) a ja się taaaak daaaarłam, normalnie nie mogłam. Myślałam, ze nie wytrzymam ani sekundy dłużej, oczy miałam cały czas zamknięte, ściskałam poręcz od fotela, że dziwie się, że jej nie połamałam I w końcu o 4.10 nastąpił najcudowniejszy moment w życiu jak mała się w końcu urodziła i położyli mi ją na brzuchu. Oczywiście poryczałam się ze szczęścia. Później jak malutką wzięli nastąpiła kolejna nieprzyjemna i bolesna sprawa jaką była „instrumentalna kontrola jamy macicy”. O matko, pojęcia nie miałam, że coś takiego się robi! :P Brrrr. No i później szycie. Nie nacinali mnie, ale trochę popękałam. Nawet nie wiem ile szwów założyli. I taaaaka ulga, jak w końcu przekulałam się na „moje” łóżko i dostałam swoje Słoneczko. <3

    Aha, jako, że wyniku GBS jeszcze nie znałam, byłam traktowana jakbym miała GBS dodatni. Więc tu się nie ma czym martwić No i od razu zrobili mi nówkę grupy krwi, mam na zaś

    Muszę jeszcze powiedzieć, że Mąż był ze mną cały czas, cały czas wspierał, powtarzał, że jestem dzielna i że dam radę. Dopiero po wszystkim przyznał, że to była masakra, że nie wiedział już czy tam płakać, śmiać się czy drzeć się razem ze mną :P Ale na porodówce nie dał tego po sobie poznać, dzielnie się trzymał, albo po prostu ja już na nic nie zwracałam uwagi

    Gratuluję jak któraś dotrwała do końca mojego mego obszernego postu Mam nadzieję, że nie przestraszyłam za bardzo :P Wszyscy mówią, że o bólu porodowym się zapomina. A ja na to „nie ma szans!!” :P Ale mimo wszystko jest to cudowny moment, bo od tej chwili mamy swoje największe szczęście przy sobie. I choć minął zaledwie tydzień, dzień porodu wspominam z sentymentem jako bardzo odległe wydarzenie
    Ostatnio edytowane przez cotton ; 17-12-15 o 19:58

  6. #27905
    Senior Member Awatar aleksandramagdalena
    Dołączył
    Jun 2015
    O mnie
    Nasza Perełka urodziła się 12.01.2016r. o godzinie 14.10 3340g 55cm
    Posty
    6,925
    Madzia tak na noc kusić ciężarówki takim ciachem tosz to grzech normalnie!
    [B][/MonikaB] to masz żywioł w brzuszku

  7. #27906
    Senior Member Awatar AniaSal
    Dołączył
    Sep 2015
    O mnie
    Jestem w ciąży, mam termin porodu na 2016-01-08 zobacz kalendarz
    Data
    -8.01.2016
    Posty
    4,069
    Cytat Zamieszczone przez Kaktusowo Zobacz posta
    w ogole dziewczyny mowicie, ze macie wizyty teraz czesciej etc na koniec.. a ja to kurde mialam w pon i nastepna tego 4 stycznia dopiero, o ktg zero wieści, ja juz nie wiem.. nic sie zlego nie dzieje i w ogole ale tak jak jest napisane np w gazetach, karcie ciazy, ze powinny byc co tydzien czy cos wizyty. aaa dobra nie mysle o tym, musze sie czyms produktywnym zajac. o, moze jakies internetowe zakupki
    Ja też miałam 4.12 i nastepną dopiero 30.12:P

  8. #27907
    Senior Member Awatar AniaSal
    Dołączył
    Sep 2015
    O mnie
    Jestem w ciąży, mam termin porodu na 2016-01-08 zobacz kalendarz
    Data
    -8.01.2016
    Posty
    4,069
    Cytat Zamieszczone przez cotton Zobacz posta
    Hej Dziewczyny
    Kurde bela miałam pisać wczoraj, ale ten czas jakoś tak ucieka, że szok. Jeszcze zawsze próbuję nadrobić wszystko co się da, a później już nie mam czasu na napisanie. Natalka jest grzeczniutka, pierwszą noc nam płakała, ale jak wzięliśmy do łóżka to spokój momentalny. W sumie jeszcze trzy tygodnie miała siedzieć w brzuszku, myślę, że potrzebuje takiej bliskości. Karmimy się co trzy godzinki i generalnie uczymy się siebie nawzajem. Co mogę powiedzieć- cudownie mieć tego Szkraba przy sobie
    Miałam napisać co nieco o porodzie, to proszę.
    (UWAGA: Czytasz na własną odpowiedzialność)
    Tak jak już wspominałam, było to totalnie niespodziewane, żadnych skurczy, bóli (oprócz spojenia łonowego, ale to mnie bolało cały czas). Coś tam podświadomie myślałam, że może to będzie wcześniej, w ten sam dzień dzwoniłam do przychodni pytać, czy są już moje wyniki GBS żeby mieć w razie wypadku (oczywiście nie było) i mówiłam mamie, że muszę iść powtórzyć to badanie na grupę krwi, bo mój papierek raczej satysfakcjonujący nie będzie. Jeszcze odebrałam od kuriera moje bokserki w których planowałam rodzić i zadowolona mówiłam, że mam już prawie wszystko i żeby ten tydzień chociaż jeszcze wytrzymać. Wieczorkiem siedziałam z Mężem, graliśmy w Scrabble, totalnie nic się nie działo. Koło 21 położyłam się na wersalce, wzięłam telefon, tradycyjnie weszłam na forum i nagle czuję, że coś zaczyna mi się robić mokro. Poszłam do łazienki, myślę, że tyle bym przecież nie popuściła :P W łazience jeszcze trochę wód się polało. Poszłam więc do Męża i mówię „chyba wody mi zaczęły odchodzić, będziemy jechać”. Wyobraźcie sobie jego przerażoną minę :P Zaczął latać, że jedziemy, że nie ma czasu, więc go próbowałam uspokoić, że nie mam skurczy, że spokojnie. Pokazałam mu gdzie jest wszystko przygotowane i poszłam sobie pod prysznic. Jak mi się udało pozbierać (ku jemu wielkiemu zniecierpliwieniu) pojechaliśmy do szpitala. Na izbie przyjęć oczywiście badanie + wszystkie formalności, wody leciały cały czas. Miałam centymetr rozwarcia, dopiero jakieś dwa skurcze i kobieta mówi do Męża czy chce zostać czy jechać do domu, bo sobie całą noc mogę spokojnie przeleżeć. Oczywiście został, jakżeby inaczej Później przyszła doktorka, jeszcze raz zbadała (znowu im trochę salę zalałam), wzięła na USG, po czym przeniosłam się na salę porodową. I dupa z moimi bokserkami, położna kazała się przebrać do tej koszuli którą miałam do karmienia. No cóż. Podłączyli mnie do KTG, skurcze były coraz bardziej bolesne (mój tylko „ooo jest ponad 100, jest ponad 100!”) hehe czułam Ale to jeszcze było do przeżycia. Poleżałam tak z godzinkę, bolało coraz bardziej. Na chwilę wstałam, po czym przeniosłam się na piłkę. I tam zaczęły się już bóle parte które trwały bardzo długo i myślałam, ze z tej piłki nigdy już nie wstanę. Zanim się podniosłam do trochę trwało, dodam, że cały personel zajmował się kobietą rodzącą obok, więc nawet nie wiedziałam jak sytuacja u mnie wygląda. Jak cudem udało mi się podnieść z tej cholernej piłki, nie mogłam wejść na łóżko, rety ale masakra jak sobie przypomnę!:P Przyszły babeczki i powiedziały, że rozwarcie pełne. I cały czas okrutne bóle parte, myślałam, że umrę i że mnie rozerwie! Tylko słyszałam „dmuchaj świeczki, dmuchaj świeczki!”) a ja się taaaak daaaarłam, normalnie nie mogłam. Myślałam, ze nie wytrzymam ani sekundy dłużej, oczy miałam cały czas zamknięte, ściskałam poręcz od fotela, że dziwie się, że jej nie połamałam I w końcu o 4.10 nastąpił najcudowniejszy moment w życiu jak mała się w końcu urodziła i położyli mi ją na brzuchu. Oczywiście poryczałam się ze szczęścia. Później jak malutką wzięli nastąpiła kolejna nieprzyjemna i bolesna sprawa jaką była „instrumentalna kontrola jamy macicy”. O matko, pojęcia nie miałam, że coś takiego się robi! :P Brrrr. No i później szycie. Nie nacinali mnie, ale trochę popękałam. Nawet nie wiem ile szwów założyli. I taaaaka ulga, jak w końcu przekulałam się na „moje” łóżko i dostałam swoje Słoneczko. <3
    Aha, jako, że wyniku GBS jeszcze nie znałam, byłam traktowana jakbym miała GBS dodatni. Więc tu się nie ma czym martwić No i od razu zrobili mi nówkę grupy krwi, mam na zaś
    Muszę jeszcze powiedzieć, że Mąż był ze mną cały czas, cały czas wspierał, powtarzał, że jestem dzielna i że dam radę. Dopiero po wszystkim przyznał, że to była masakra, że nie wiedział już czy tam płakać, śmiać się czy drzeć się razem ze mną :P Ale na porodówce nie dał tego po sobie poznać, dzielnie się trzymał, albo po prostu ja już na nic nie zwracałam uwagi
    Gratuluję jak któraś dotrwała do końca mojego mego obszernego postu Mam nadzieję, że nie przestraszyłam za bardzo :P Wszyscy mówią, że o bólu porodowym się zapomina. A ja na to „nie ma szans!!” :P Ale mimo wszystko jest to cudowny moment, bo od tej chwili mamy swoje największe szczęście przy sobie. I choć minął zaledwie tydzień, dzień porodu wspominam z sentymentem jako bardzo odległe wydarzenie 
    Ale się spisałaś ! ale przeczytałam... cóż za opowieść... będzie bolało ale czekam aż o sobie bede mogła to opowiedzieć !

  9. encyklopedie Encyklopedia zdrowia dziecka Encyklopedia ciąży
  10. #27908
    Senior Member
    Monika2008

    Dołączył
    Sep 2015
    O mnie
    Jestem mamą, moje dziecko urodziło się 2016-01-21 zobacz kalendarz
    Posty
    401
    Witajcie mamcie..

    U mnie noc niczym seks przerywany. .co zrobiło mi sie błogo i już usypialam, to łup.. mały kopa sprzedawał i po wszystkim..

    Rano z łózka nie mogłam się zwlec ...
    odwiedziłam dziś dentyste i powiem Wam, że już ie dla mnie takie przygody..
    Kanałowe miałam robione i tak mi brzuch skakał, że co chwilę Ja z nim podskakiwałam, więc godzinę się zeszło..

    Później owocków nakupowałam w biedrze i do domku..
    Resztę dnia przespałam..


    Wspominałyście o spowiedzi i powiem Wam, że w Polsce też są duchowni wyznający zasadę, że skoro nie popełniło sie grzechu ciężkiego, to wystarcy spowiedź powszechna do przyjęcia Komunii Św.

    Z tymi początkami ciąży to u nas serduszko także długo nie chciało się pokazać, ale doktorowa nie siala obaw, tylko tłumaczyła, że nie ma na to reguły..

    Cytat Zamieszczone przez PysiaRysia Zobacz posta
    nadal mi się to kupy nie trzyma bo przecież pod koniec ciąży się chodzi na wizytę non stop. ja np mam wizyty 3 razy w tyg już teraz.
    3*w tyg?? ale to przy KTG także masz konsultacje gin??
    Podpytuje bo zdaje mi się, że bardzo często.. U nas teraz lekarz co 2tyg, ale po świętach 2* w tyg zapis KTG w szpitalu.

    Z tym czopem też się muszę zaraz dokształcić, by wiedzieć co i jak wygląda..
    Póki co z pęcherzem zaczynam mieć większy dyskomfort.. tnz co kichnę lub kaszlnę to kilka kropelek myk robi ...


    aa..
    Mąż mnie uświadomił, że znalazł prezent dla 3-letniej "bratanicy" .. czołg z ruchomą lufą ........



  11. #27909
    Senior Member Awatar aleksandramagdalena
    Dołączył
    Jun 2015
    O mnie
    Nasza Perełka urodziła się 12.01.2016r. o godzinie 14.10 3340g 55cm
    Posty
    6,925
    Aniu byłaś naprawdę dzielna!!! i jak cudownie że mąż Cię wspierał jak tylko mógł! Dziękujemy za relacje z porodu, bo zawsze człowiek ma jakoś naświetlone jak to może wyglądać?! tylko nie bardzo wiem o co chodzi z tą kontrolą macicy już po porodzie ...

  12. #27910
    Senior Member
    Monika2008

    Dołączył
    Sep 2015
    O mnie
    Jestem mamą, moje dziecko urodziło się 2016-01-21 zobacz kalendarz
    Posty
    401
    Cytat Zamieszczone przez Kaktusowo Zobacz posta
    w ogole dziewczyny mowicie, ze macie wizyty teraz czesciej etc na koniec.. a ja to kurde mialam w pon i nastepna tego 4 stycznia dopiero, o ktg zero wieści, ja juz nie wiem.. nic sie zlego nie dzieje i w ogole ale tak jak jest napisane np w gazetach, karcie ciazy, ze powinny byc co tydzien czy cos wizyty. aaa dobra nie mysle o tym, musze sie czyms produktywnym zajac. o, moze jakies internetowe zakupki
    A miałaś kwalifikacje do porodu w szpitalu??
    Bo na KTG bynajmniej w mojej okolicy umawia sie już do szpitala
    Ostatnio edytowane przez Monika2008 ; 17-12-15 o 20:05



Newsletter Mjakmama24.pl

Odwiedzający odnaleźli tę stronę dzięki wyszukiwaniu fraz:

styczniówki 2016

Zwiń / Rozwiń Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •  
  • BB Code jest Aktywny(e)
  • EmotikonyAktywny(e)
  • [IMG] kod jest Aktywny(e)
  • [VIDEO] code is Aktywny(e)
  • HTML kod jest wyłączony
Serwis mjakmama24.pl ma charakter edukacyjny! Redakcja serwisu dokłada wszelkich starań, aby informacje w nim zawarte były poprawne merytorycznie jednakże decyzja dotycząca leczenia należy do lekarza. Redakcja i wydawca serwisu nie ponoszą odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zamieszczonych na stronach serwisu.
Żaden utwór zamieszczony w serwisie nie może być powielany i rozpowszechniany lub dalej rozpowszechniany w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny) na jakimkolwiek polu eksploatacji w jakiejkolwiek formie, włącznie z umieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody ZPR Media S.A.. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części z naruszeniem prawa tzn. bez zgody ZPR Media S.A. jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.