Witam,przyznam.ze ze zbdziwieniem czytam pod tematem "atonii macicy" pytania o mozliwosc zajscia w ciążę...
U mnie bylo tak,ze poród zaczął się naturalnie(chodz przez ok 3 tyg próbowano powstrzymac moja Córcię od wyjscia na swiat,gdyz mialam rozwarcie ~5cm i skurcze... gdy doszlo do porodu pani dr krzyczala na mnie strasznie,ze nie umiem rodzic wlasnego dziecka,bo jak sie okazalo pępowina byla za krótka i główka zatr ymała się w pochwie i dziecko sie dusiło,z żalem zostałyśmy wysłane na cesarskie cięcie,słuchając wciąż jak złą matką jestem...moja Córeczka przeżyła,ale ja krwawiłam,dostałam tabletkę za Cztery TYSIĄCE ZŁOTYCH i krwawilam 6 godzin,poniżana,że dalej " chlapię",wkońcu spojrzałam na monitor, ciśnienie miałam 70/100(chyba),ale wzrok zaczął mi sie psuć,więc krzyczałam" ratujcie mnie,ja umieram!!!!zostałam zoperowana,niezapomne pani dr ,ktora w moim kroczu mowila do reszty lekarzy ,ze ze cały czas chlapię...dopiero w domu przypadkiem dowiedzialam się,ze mialam 5% szans na przeżycie,przetoczono mi cała dostepna krew w szpitalu...jeszcze nie trafiłam na podobna historię,może źle szukam?moja Córka ma 4 lata,ja 30,nie mam macicy,uważam,że poród Nadii to było i moje jakby zmartwychwstanie,ale przestaje wierzyc,ze uratowano mi zycie,wrecz przeciwnie....